O roli mniejszości narodowych i etnicznych w polskiej demokracji dyskutowano na spotkaniu w Collegium Civitas Instytutu Nauk o Polityce i Administracji Uniwersytetu Opolskiego. Panel, zorganizowany we współpracy z Centrum Badań Mniejszości Niemieckiej, odbył się w ramach październikowych Dni Kultury Niemieckiej na Śląsku Opolskim.
Spotkanie moderował dr Marek Mazurkiewicz z Uniwersytetu Opolskiego, a w dyskusji udział wzięli: prof. dr hab. Krzysztof Zuba (UO), prof. dr hab. Krzysztof Łoziński, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego, przedstawiciel mniejszości ukraińskiej dr Grzegorz Kuprianowicz, współprzewodniczący Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych, oraz Ryszard Galla, doradca marszałka Sejmu ds. mniejszości narodowych i etnicznych. Dyskusji przyświecało hasło: „Jaką rolę odgrywały mniejszości narodowe w procesie demokratyzacji państwa polskiego”.

Foto: CBMN
Nie ma demokracji bez mniejszości
Każdy z prelegentów koncentrował się na nieco innym aspekcie zagadnienia. O mniejszościach w kontekście europejskim mówił prof. Krzysztof Zuba. Proces „ujawniania się” mniejszości w Polsce rozpoczął się podczas ustrojowej transformacji po 1989 r. Polska jako kraj aspirujący do Unii Europejskiej musiała spełniać tzw. kryteria kopenhaskie, w których zagwarantowane są prawa mniejszości. – Nie ma takich elementów w paradygmacie demokracji, które nie odnosiłyby się do kwestii mniejszości w ogóle, a tym bardziej do kwestii mniejszości narodowych i etnicznych. Nie ma demokracji bez uznania praw mniejszości – podkreślał prof. Zuba. Wszyscy prelegenci byli zgodni, że w latach 90. nie było w naszym kraju żadnych sił politycznych, które sprzeciwiałyby się uznaniu praw mniejszości.
Mniejszości bardziej miejskie
Jak stwierdził prof. Sławomir Łoziński, w ciągu minionych 35 lat odbyły się w Polsce trzy publiczne debaty na temat mniejszości. Pierwsza w latach 90. ubiegłego wieku, kiedy panowała pełna otwartość na tę kwestię wśród polityków z każdej praktycznie opcji. Wchodząc w struktury europejskie i podpisując szereg traktatów dwustronnych z sąsiadami, w tym ze zjednoczonymi Niemcami, Polska sięgnęła po Dokument Kopenhaski podpisany w 1990 r., określający kwestię ochrony praw człowieka, w tym prawa mniejszości. Druga debata odbyła się po roku 2000, gdy dyskutowano nad ustawą o mniejszościach, która ostatecznie została uchwalona w 2005 r. Trzecia debata toczy się w ostatnich latach i jest związana z koniecznością wprowadzenia poprawek do ustawy. Jak zauważył prof. Łoziński, mniejszości zmieniają się, stają się bardziej miejskie, lepiej wykształcone. – To już nie są wiejskie społeczności skupione wokół tradycji, dziś w mniejszościach spotykamy nowoczesnych, wielkomiejskich, wykształconych ludzi. To wymaga zmiany sposobu działania i komunikacji – podkreślił.

Foto: CBMN
Bilans otwarcia
Bardzo ważny dokument, zdaniem prof. Łozińskiego, powstał na przełomie 2023 i 2024 r. Jest to tzw. bilans otwarcia, ponad 50 stron tekstu stworzonego przez same mniejszości, w którym podejmują próbę dyskusji o strukturach. – Mamy do czynienia z całkowitym upodmiotowieniem. Mniejszości zaczynają mówić własnym głosem. To przełom – twierdzi profesor.
Sam entuzjazm nie wystarczy.
Dr Kuprianowicz przypomniał historię mniejszości ukraińskiej w Polsce i podkreślił, że każda mniejszość w Polsce ma nieco inną sytuację – dużo zależy od tego, czy ma prawnie usankcjonowane struktury. Jeśli ich nie ma, wówczas działalność opiera się głównie „na oddolnym entuzjazmie”, a w ten sposób nie można funkcjonować na dłuższą metę. Ryszard Galla odniósł się m.in. do tego, jak kształtowały się relacje między mniejszością niemiecką a kolejnymi ekipami rządzącymi w Polsce. Przypomniał krzywdzącą dla mniejszości niemieckiej decyzję poprzedniego rządu o ograniczeniu liczby godzin języka niemieckiego w szkołach (już została zmieniona przez nową ekipę) i zaznaczył, że obecnie panuje klimat raczej sprzyjający mniejszościom. Nieco mniej optymistyczną opinię wyraził na zakończenie debaty obecny wśród gości przewodniczący AGDM Bernard Gaida, który stwierdził, że sytuacja mniejszości nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie nie jest dobra. – Zanikają języki mniejszości, a tym samym zanikają same społeczności – stwierdził. Bez odgórnych, systemowych działań nie uda się ich uratować.
Anita Baraniecka

