Wochenblatt – Gazeta Niemców w Rzeczypospolitej Polskiej

Wochenblatt – Gazeta Niemców w Rzeczypospolitej Polskiej

Friday, January 27, 2023

Daleko idące konsekwencje

Od nadchodzącego roku szkolnego lekcje niemieckiego jako języka mniejszości mają zostać skrócone z trzech do jednej godziny tygodniowo. Co to oznacza w praktyce? A czy wystarczy jedna godzina tygodniowo na naukę języka ojczystego? Tutaj swój punkt widzenia wyjaśnia germanistka, nauczycielka i metodyk nauczania języka niemieckiego jako języka mniejszości Sabina Reguła z Nidzickiego Towarzystwa Mniejszości Niemieckiej.

Język niemiecki dla dzieci pochodzących z rodzin niemieckich lub mieszanych w pewnym sensie jest językiem obcym. W małżeństwach mieszanych zazwyczaj mówi się po polsku. Nawet w tych rodzinach, w których mówi się po niemiecku, nie mówi się językiem literackim. Lekcje języka niemieckiego jako mniejszościowego są więc dla tych dzieci jedyną okazją, aby się dobrze tego języka nauczyć.

Nie znam takiego okresu w najnowszej historii polskiej oświaty, aby jakikolwiek język był nauczany w wymiarze jednej godziny tygodniowo. Jedna godzina jakiegokolwiek języka to zdecydowanie za mało. W czasie lekcji językowych uczniowie nabywają różnych umiejętności: poznają nowe słownictwo, poznają wymowę, uczą się rozumienia słów, pisania, czytania, piosenek, wierszy, gramatyki, budowy zdań, poznają kulturę, tradycję, zwyczaje, geografię. Każda lekcja zawiera powtórkę materiału i elementy nowe. W wymiarze godziny tygodniowo tych wszystkich umiejętności nie da się na jednej lekcji przećwiczyć. Takie lekcje będą mało efektywne, będą stracone, bo po upływie tygodnia dzieci, szczególnie te młodsze, praktycznie niewiele będą pamiętać.

Nauczanie języka w wymiarze jednej godziny tygodniowo nie przyniesie więc żadnego efektu, albo co najwyżej bardzo znikomy.

Sabina Regula
Foto: Privat

Optymalna liczba godzin tygodniowo, zapewniająca efektywne kształcenie, to pięć godzin, czyli codzienny kontakt z językiem, każdym.

Podstawa programowa

W związku z decyzją ministra zmniejszającą liczbę godzin języka niemieckiego jako mniejszościowego pojawia się pytanie o podstawę programową. Podstawa programowa to jest wymóg najważniejszy, to obowiązek, który każdy nauczyciel każdego przedmiotu musi zrealizować w ciągu roku szkolnego. Nie da się zrealizować podstawy programowej przygotowanej na trzy godziny tygodniowo, dysponując jedną godziną w tygodniu. A trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że w dniu, w którym jest niemiecki, mogą wypaść np. dni wolne od nauki z powodu świąt. Nauczyciel nie da rady w takiej sytuacji uczciwie ocenić dzieci. Nie może z podstawy programowej wybierać, co zrealizuje, a czego nie.

W takiej sytuacji minister powinien niezwłocznie zmienić podstawę programową języka niemieckiego jako mniejszościowego. Podstawę programową każdego przedmiotu określa zespół ekspertów i trwa to zazwyczaj bardzo długo. Nie wiem, jacy eksperci zgodzą się wziąć na siebie odpowiedzialność za dyskryminację. Nauczyciele też muszą mieć czas na napisanie nowych programów kształcenia. Czasu więc zostało niewiele. Oby nie musieli tworzyć programów podczas urlopu wypoczynkowego, czyli w wakacje.

Konsekwencje dla nauczycieli

Jest jeszcze sprawa nauczycieli. Obecnie w szkole ośmioklasowej język niemiecki mniejszościowy mogą mieć maksymalnie klasy 1.-6., natomiast klasy 7. i 8. mogą mieć niemiecki jako obcy. Taka liczba godzin zapewnia nauczycielowi etat plus kilka nadgodzin (jeśli nie ma klas łączonych). Gdy niemieckiego zostanie jedna godzina tygodniowo, to jego godzin wystarczy zaledwie na pół etatu. Nauczyciele będą więc musieli szukać dodatkowych godzin albo w swoje szkole (o ile mają uprawnienia do nauczania innych przedmiotów – ale to będzie kosztem innych nauczycieli), albo w okolicy. Zostali więc skazani na kosztowne i czasochłonne dojazdy albo wręcz nawet na porzucenie zawodu, gdy w okolicy nie znajdą zatrudnienia.

W mojej ocenie zmniejszenie liczby godzin nauczania języka niemieckiego jako mniejszościowego jest bardzo szkodliwe dla dzieci, niekorzystne dla nauczycieli i szkół, a nade wszystko wysoce szkodliwe społecznie, bo dyskryminujące. Przypominam, że dotyczy to obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, których dzieci uczą się języka niemieckiego jako języka mniejszości a przez swoją tożsamość są dyskryminowani, stając się obywatelami drugiej kategorii, chociaż płacą podatki tak samo jak inni obywatele polscy.

Spisał: Lech Kryszałowicz

Show More