Uczestniczący w spotkaniach i imprezach członkowie DFK Jastrzębie bawią się naprawdę świetnie.
Foto: DFK Jastrzębie

Pośród miast Górnego Śląska Jastrzębie-Zdrój jest jednym z tych, w których niemiecką historię widać najmniej. Pruskie uzdrowisko z XIX wieku w większości zastąpiły bloki mieszkalne, zbudowane na potrzeby polskiego górnictwa. Niemiecki pierwiastek stara się jednak zachować tam lokalne DFK, które działa coraz dynamiczniej i doceniane jest także przez większość.

 

Przez długi czas DFK Jastrzębie-Zdrój było jednym z peryferyjnych kół mniejszości w województwie śląskim. Projekty ograniczały się często do turniejów skatowych, a stowarzyszenie rzadko wychodziło ze swoją działalnością na zewnątrz. Dziś DFK zupełnie zmieniło charakter: W ciągu kilku ostatnich lat odmłodzono zarząd, przyjęto nowych członków, pomnożono aktywność, a nawet zaczęto prowadzić stronę internetową oraz profil na Facebooku. Jednym z autorów sukcesu koła jest młoda przewodnicząca, która początkowo nie miała łatwego zadania. Stery musiała bowiem przejąć po długoletnim działaczu: – Przewodniczącą zostałam po tym, jak pan Orszulik podupadł na zdrowiu. Na początku prowadziłam kursy niemieckiego dla członków, ale kiedy DFK zostało bez przewodniczącego, bardzo mnie prosili, bym je przejęła. Zgodziłam się, bo obiecali pomóc we wszystkim i dzięki takiej współpracy możemy naprawdę aktywnie działać – wspomina Lucyna Duda, z zawodu nauczycielka niemieckiego.

 

Recepty na sukces

 

Oprócz wzajemnej pomocy wszystkich członków, recept na sukces DFK Jastrzębie jest kilka. Lucyna Duda podkreśla, iż w działalności koła ważne jest, aby łączyć to, co jest tradycyjne, z nowymi inicjatywami: – Te projekty, które zawsze były i do których przyzwyczaili się członkowie, o te dbamy, aby nadal się odbywały. Co roku jeździmy np. większą grupą na pielgrzymkę na Górę Świętej Anny, co roku upamiętniamy także ofiary obozu Zgoda pod bramą w Świętochłowicach. Mamy jednak też zupełnie nowe inicjatywy. W tym roku chcemy zrobić choćby zabawę „Dzień fajnych babek i przystojnych facetów”, ponieważ wszystkie DFK robią babskie combry, a dlaczego nasi panowie mają być poszkodowani? – żartuje przewodnicząca. Kolejnym kluczem do sukcesu jest jednak także wykorzystywanie wszystkich dostępnych dla DFK możliwości. Członkowie z Jastrzębia-Zdroju oprócz własnych projektów prowadzą kurs sobotni, biorą udział w inicjatywach VdG oraz konsulatu takich jak Tydzień Kina Niemieckiego, a profil facebookowy koła ciągle żyje dzięki nowym relacjom.

 

Pozytywna energia

 

Jak się okazuje, pozytywna energia bijąca z nowej pracy mniejszości w Jastrzębiu udziela się także polskiej większości. Lucyna Duda zaznacza, że obecna prezydent miasta Anna Hetman z niezwykle otwartym podejściem wspiera działalność DFK i pozwala kołu pozytywnie się rozwijać. Członkowie otrzymali np. możliwość zaprezentowania się podczas jastrzębskich targów organizacji pozarządowych. Dzięki takiej pozytywnej promocji udało się także pozyskać nowych członków: – Wielu ludzi dopiero teraz dowiedziało się, że u nas w mieście jest w ogóle mniejszość niemiecka. Wcześniej osób „z zewnątrz” nie dopuszczano do członkostwa w kole, a teraz naprawdę zaczęli się zapisywać – mówi z satysfakcją Duda.

 

Jednym z najnowszych sukcesów koła jest remont części siedziby DFK. Członkowie własnymi siłami, przy drobnej pomocy finansowej sponsora odmalowali ściany, zakupili meble i sprzęt. Teraz biuro lśni nowością. Z całą działalnością Niemców w Jastrzębiu zapoznać się można pod adresem www.dfkjastrzebie.prv.pl.

 

Łukasz Biły