Przed rozegraniem minionej, przedostatniej serii spotkań bieżącego sezonu wiedzieliśmy, że 1.FC Köln wraz z końcem obecnych rozgrywek zostaje zdegradowane do 2. Bundesligi, natomiast Bayern München zapewnił już sobie tytuł mistrzowski, 6. z rzędu i 28. w historii. Z tego też powodu konfrontacja tych zespołów w 33. kolejce nie wzbudzała największego zainteresowania kibiców w Niemczech – ale nie w Köln, gdzie odbywał się ten mecz.

Tam zgromadził się komplet 50 000 widzów i nie żałował, bo ich pupile godnie żegnali się z niemiecką ekstraklasą i solidnie prezentowali się na tle dominatora w niemieckim futbolu. Ba, od 30. min po samobójczym trafieniu Sülego kolończycy prowadzili nawet 1-0 i utrzymywali tę zaliczkę do 59. min, kiedy to James wyrównał. Jednak już 120 sekund później Lewandowski wyprowadził Bawarczyków na prowadzenie, a w 78. min Tolisso ustalił wynik spotkania na 3-1 dla teamu Juppa Heynckesa, który z szacunku dla swoich fanów, nie zważając na przewagę w tabeli i zapewnioną mistrzowską koronę, kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa i być może w najbliższą sobotę zwycięstwem u siebie z VfB Stuttgart w derbach południa zakończy te rozgrywki.

 

 

Schalke wicemistrzem Niemiec

 

Na kolejkę przed końcem obecnych rozgrywek poznaliśmy też wicemistrza Niemiec, którym zostało FC Schalke 04, po raz pierwszy od 8 lat. Stało się tak dzięki temu, że ekipa z Gelsenkirchen w 33. serii spotkań wygrała w Augsburgu 2-1, zaś trzecia w tabeli Borussia Dortmund, która przed tą kolejką traciła do podopiecznych Domenico Tedesco tylko 2 oczka, nieoczekiwanie uległa przed własną publicznością walczącemu o pozostanie w Bundeslidze 1.FSV Mainz 05 1-2! Rezultat ten sprawił, że Schalke na kolejkę przed końcem sezonu do 5 pkt powiększyło przewagę nad BVB i żadna siła nie odbierze już tej drużynie srebrnego medalu tego sezonu i gwarancji gry obok Bayernu München w kolejnej edycji Ligi Mistrzów. A Dortmund? Zajmuje obecnie trzecie miejsce w stawce, które też gwarantuje udział w Lidze Mistrzów bez konieczności gry w kwalifikacjach (to dotyczy czwartego zespołu na mecie sezonu), ale… Przewaga „czarno-żółtych nad czwartym i piątym w tabeli TSG 1899 Hoffenheim i Bayerem 04 Leverkusen wynosi tylko 3 pkt. Do tego dortmundczycy na pożegnanie rozgrywek zmierzą się na wyjeździe właśnie z TSG 1899 Hoffenheim, które u siebie nie zwykło przegrywać: z 16 meczów bieżącego sezonu na własnym obiekcie ekipa z Sinsheim przegrała tylko 2, przy 10 zwycięstwach. Do meczu z BVB „Hoffe” z pewnością podejdzie z chęcią zrehabilitowania się za porażkę 0-2 poniesioną w minionej serii w Stuttgarcie. Dodajmy, że TSG 1899, aby przeskoczyć w tabeli Dortmund, musi ten mecz koniecznie wygrać różnicą minimum dwóch bramek. Patrząc na aktualną dyspozycję ekipy Petera Stögera, trzeba przyznać, że nie jest to zadanie z tych zaliczanych do mission impossible.

 

 

Bayer 04 spuchł

 

O sporym rozczarowaniu mogą mówić sympatycy Bayeru Leverkusen, który plasuje się obecnie na 5. miejscu (gwarancja gry w Lidze Europy) i ma tyle samo punktów co czwarte TSG 1899 Hoffenheim. Gdyby jednak w 33. kolejce „aptekarze” wygrali w Bremen z grającym już tylko o pietruszkę Werderem, wówczas z 54 oczkami na koncie byliby na czwartym miejscu i mieli tylko punkt straty do trzeciej Borussii Dortmund, a do tego mecz w ostatniej serii spotkań u siebie z przeciętnym Hannoverem 96. Wynika z tego, że „farmaceuci” mieliby duże szanse na to, aby na mecie sezonu zameldować się nawet na 3. miejscu i zapewnić sobie udział w Lidze Mistrzów bez konieczności gry w kwalifikacjach. Teraz jednak wydaje się to odległą perspektywą. W obecnej sytuacji, żeby Bayer 04 mógł w najbliższą sobotę zameldować się na tzw. pudle, Hoffenheim w ostatniej serii musiałby wygrać z Dortmundem np. dwiema bramkami, a Leverkusen pokonać Hannover aż 6 trafieniami. Co prawda ekipa z Dolnej Saksonii wystąpi w Leverkusen już bez presji, bo pokonując w minionej kolejce u siebie Herthę BSC Berlin 3-1, definitywnie zapewniła sobie pozostanie w ekstraklasie, to i tak wydaje się mało prawdopodobne, aby na pożegnanie sezonu uległa Bayerowi 04 w tak wysokich rozmiarach. Tym bardziej że Leverkusen w ostatnich meczach ma poważne problemy ze zdobywaniem goli. Świadczy o tym fakt, że w 3 ostatnich spotkaniach nie strzelił żadnej bramki, a w 4 minionych kolejkach wywalczyli tylko punkt. Należy dodać w tym miejscu, że jeśli okaże się, że z podopiecznych Heiko Herrlicha całkowice zeszło powietrze i ulegną także Hannoverowi, to prawdopodobnie i tak nie spadną poza pierwszą szóstkę w tabeli. Powód? Zdecydowanie lepszy bilans strzelonych i straconych bramek od 7. w stawce Eintrachtu Frankfurt.

 

 

Bój o Ligę Europy

 

A będąc przy wyścigu o prawo gry w Lidze Europy, to ostatnia seria spotkań zapowiada się arcyciekawie i pasjonująco. Rozpocznijmy analizę od RB Leipzig, które obecnie zajmuje 6. miejsce, i po wygraniu w minionej kolejce u siebie 4-1 z broniącym się przed spadkiem VfL Wolfsburg ma tylko 2 pkt straty do czwartej lokaty. A zatem Saksończycy mają jeszcze nikłe, ale jednak szanse na zajęcie w tym sezonie 4. miejsca, co oznacza prawo gry w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów, ale… Stanie się tak tylko wówczas, kiedy TSG 1899 Hoffenheim ulegnie na pożegnanie sezonu Dortmundowi, Bayer Leverkusen przegra z Hannoverem, a wspomniany Leipzig wygra w Berlinie z grającą już tylko o prestiż Herthą. Taki scenariusz wydaje się jednak mało realny. Gdyby zaś Leipzig przegrał w Berlinie, to wówczas może wylecieć poza pierwszą szóstkę, a nawet dalej i stracić możliwość gry w Lidze Europy. Powód? Grupa pościgowa jest bardzo blisko „czerwonych byków”, a najbliżej znajduje się finalista tegorocznego finału Pucharu Niemiec – Eintracht Frankfurt, który traci tylko punkt do wicemistrzów Niemiec z ubiegłego sezonu. A zatem nawet w przypadku remisu w ostatniej serii bieżących rozgrywek i wygranej Frankfurtu na pożegnanie rozgrywek w Gelsenkirchen z Schalke, Leipzig straci 6. miejsce w tabeli. Więcej, tak może się stać także wtedy, gdy podopieczni Ralpha Hassenhüttla przegrają w Berlinie, a Eintracht tylko zremisuje w Gelsenkirchen, gdzie gospodarze zagrają już tylko o honor.

Na uwagę zasługuje też fakt, że tylko 2 punkty do Lepizig oraz punkt do Frankfurtu traci ósmy obecnie w stawce VfB Stuttgart, który w minionej kolejce nieoczekiwanie ograł u siebie TSG 1899 Hoffenheim 2-0, przerywając temu zespołowi serię 9 meczów bez porażki. Gdyby zatem w 34. kolejce potknęły się Leipzig i Frankfurt, a Stuttgart wygrał 4. ligowy mecz z rzędu, to zagra w Lidze Europy, jako 6. team na mecie rozgrywek niemieckiej ekstraklasy. Problem w tym, że rywalem Szwabów na pożegnanie sezonu będzie w München Bayern, który zwycięsko zechce pożegnać swoich kibiców i odchodzącego na emeryturę trenera Juppa Heynckesa, ale… w futbolu nie takie cuda widziano, a zatem poczekajmy.

 

 

Dinozaur nad przepaścią

 

Przy wyjątkowo sprzyjającym zbiegu okoliczności 6. miejsce na mecie sezonu, a na pewno siódme, które też może być przepustką do gry w Lidze Europy, zająć może jeszcze Borussia Mönchengladbach (patrz tabela), która w ostatnim swoim występie zgodnie z planem pokonała u siebie walczący o ligowy byt SC Freiburg 3-1. Warunek jest jednak taki, że Nadreńczycy w swoim ostatnim meczu tych rozgrywek muszą wygrać w Hamburgu. Teoretycznie zadanie łatwe do zrealizowania, bo HSV to przedostatni zespół w tabeli, znajdujący się na pozycji oznaczającej bezpośrednią i pierwszą w historii tego klubu zwanego ligowym dinozaurem degradację do 2. Bundesligi. Należy jednak wziąć pod uwagę to, że jeśli ekipa znad Łaby zdoła wygrać z Borussią, a u siebie bywa naprawdę groźna, zwłaszcza gdy stoi pod ścianą, to wówczas może wskoczyć na 16. miejsce w tabeli, które oznacza baraże o utrzymanie się w Bundeslidze, czego HSV w swojej historii już doświadczał i wychodził z tych wojen z tarczą. Żeby jednak plan „dinozaurów” się powiódł, to w 34. kolejce nie tylko muszą pokonać Borussię Mönchengladbach, ale równocześnie przegrać musi VfL Wolfsburg. Remis (przy wygranej hamburczyków) raczej daje „wilkom” gwarancję utrzymania 16. lokaty, bo mają dużo lepszy stosunek bramek od HSV (–15 VfL i –25 Hamburg). A szanse co najmniej na remis Wolfsburga są duże, nawet bardzo, bo rywalem ekipy z miasta Volkswagena będzie w ostatniej kolejce zdegradowany już do 2. Bundesligi 1.FC Köln, a do tego mecz odbędzie się w Wolfsburgu. Ba, gdyby popularne „wilki” pokonały kolończyków, a 15. w tabeli SC Freiburg, mający o 3 oczka więcej od VfL, przegrałby u siebie z FC Augsburg, to Wolfsburg zająłby 15. miejsce i… uniknąłby nawet walki w barażach o utrzymanie się. Tu jednak pojawia się pytanie: czy freiburczyków nie stać w ostatnim meczu sezonu przed własną publicznością na choćby remis z Augsburgiem (to wystarcza Freiburgowi)? Tym bardziej że augsburczycy mają zapewniony ligowy byt i myślami są już na wakacjach, stąd do pięknej Badenii przybędą wolni od wszelkich trosk i konieczności gry na pełnych obrotach.

 

 

Dokumentacja kolejki

Frankfurt – Hamburg 3-0 (1-0)

Leipzig – Wolfsburg 4-1 (2-0)

M’gladbach – Freiburg 3-1 (1-0)

Dortmund – Mainz 05 1-2 (1-2)

Stuttgart – Hoffenheim 2-0 (1-0)

Bremen – Leverkusen 0-0

Augsburg – Schalke 04 1-2 (1-2)

Hannover – Hertha BSC 3-1 (3-0)

Köln – München 1-3 (1-0)

 

 

Tabela

München 33 84 91-24

Schalke 04 33 60 52-37

Dortmund 33 55 63-44

Hoffenheim 33 52 63-47

Leverkusen 33 52 55-42

Leipzig 33 50 51-51

Frankfurt 33 49 45-44

Stuttgart 33 48 32-35

M’gladbach 33 47 46-50

Hertha BSC 33 43 41-40

Augsburg 33 41 43-44

Bremen 33 39 35-39

Hannover 33 39 42-51

Mainz 05 33 36 37-50

Freiburg 33 33 30-56

Wolfsburg 33 3032-47

Hamburg 33 28 27-52

Köln 33 22 34-66

 

 

Program 34. (ostatniej) serii spotkań sezonu 2017/18

München – Stuttgart

Hoffenheim – Dortmund

Hertha BSC – Leipzig

Freiburg – Augsburg

Schalke 04 – Frankfurt

Leverkusen – Hannover

Hamburg – M’gladbach

Mainz – Bremen

Wolfsburg – Köln

 

 

Krzysztof Świerc