W trakcie prowadzonych dyskusji omówiono sytuację mniejszości niemieckich i ich duszpasterstwa. Od lewej: pełnomocnik rządu RFN Hartmut Koschyk, dziekan okręgu kościelnego Sibiu (niem. Hermannstadt) w Rumunii Dietrich Galter, wiceprzewodniczący Międzynarodowego Stowarzyszenia Kultury Niemieckiej w Moskwie Olga Martens, proboszcz parafii niemieckojęzycznej w Pradze ks. Martin Leitgöb.
Foto: Rudolf Urban

W jakim stopniu wiara jest filarem tożsamości? Nad tym pytaniem pochylili się w minionym tygodniu uczestnicy zorganizowanej w Kamieniu Śląskim konferencji, podczas której przedstawiciele mniejszości niemieckich z Europy Środkowej i Wschodniej oraz państw byłego ZSRR opowiadali o swojej sytuacji w zakresie duszpasterstwa.

 

Dla Hartmuta Koschyka, pełnomocnika rządu RFN ds. wysiedleńców i mniejszości narodowych oraz inicjatora konferencji, było sprawą ogromnej wagi, aby zająć się tematem duszpasterstwa mniejszości niemieckich: – Przez długi czas ten temat był traktowany po macoszemu, a przecież wiara chrześcijańska jest nie tylko niezwykle ważna pod względem religijnym, lecz odgrywa też istotną rolę w perspektywie zachowania własnych korzeni kulturowych, a tym samym i własnej tożsamości – powiedział Hartmut Koschyk na początku konferencji. Jednak znaczenie tej roli jest różne w zależności od kraju i wyznania, w związku z czym każde zagadnienie poruszone w trakcie konferencji było rozpatrywane z różnych perspektyw nie tylko regionalnych, lecz także religijnych.

 

Niemieckie parafie

W niektórych krajach niemiecką tożsamość wspierają niemieckojęzyczne parafie. Jest tak m.in. w Pradze, gdzie istnieje zarówno niemieckojęzyczna gmina ewangelicka, jak i niemieckojęzyczna parafia katolicka. Łączy je obie fakt, iż zrzeszają one wprawdzie Niemców, ale niekoniecznie przedstawicieli tamtejszej mniejszości niemieckiej. Trzon parafii stanowią bowiem tzw. ekspaci, czyli osoby, które mieszkają w Pradze tymczasowo lub osiedlili się tu ze względu na pracę lub zamiłowanie. Dla nich kościół jest skrawkiem niemieckiej ojczyzny, której częścią są bliskie sercu modlitwy i pieśni.

 

W Pradze dzięki ekspatom dobrze rozwija się też współpraca między obydwiema niemieckojęzycznymi parafiami, co potwierdza proboszcz katolicki Martin Leitgöb: – Czechy są w przeważającej mierze krajem zsekularyzowanym, co sprawia też, że nie jest praktykowane nauczanie religii w szkołach. Jednym z wyjątków jest niemiecka szkoła w Pradze, gdzie ja i mój ewangelicki kolega wspólnie organizujemy lekcje. Zawsze więc razem stajemy przed uczniami, przybliżając im wiarę oraz ideę ekumeniczną.

 

Natomiast na Łotwie jest nie tylko niejedna parafia ewangelicka – jest tam cały Niemiecki Kościół Ewangelicko-Luterański, do którego należy aż pięć mniejszych parafii. Tamtejszy pastor Markus Schoch potwierdza, że i jego kościół składa się głównie z ekspatów, ale i Łotysze niemieckiego pochodzenia stanowią dużą część wiernych w poszczególnych parafiach, zwłaszcza poza stolicą kraju, Rygą: „A przy tym są to osoby, które niekoniecznie władają językiem niemieckim w stopniu dobrym lub bardzo dobrym. Czują się ludźmi niemieckiego pochodzenia, a język ma dla nich wartość raczej sentymentalną, natomiast konkretne treści biblijne łatwiej im jest rozumieć po łotewsku lub rosyjsku.

 

Język serca?

 

Tak jest też w przypadku wielu wiernych w innych krajach, w których nie ma jednak odrębnych niemieckojęzycznych parafii. Przykładem może służyć Kirgizja, gdzie pracuje urodzony w Kazachstanie Niemiec, ojciec Johannes Kahn, który z dzieciństwa wyniósł połączenie wiary katolickiej z niemiecką tożsamością, tworzące jedną całość. Mówi, że zarówno jego babcia, jak i matka oba te aspekty traktowały z wielką powagą: – Później jednak ci, którzy byli zarówno wierzący, jak i dobrze władali językiem niemieckim, wyjechali do Niemiec, co sprawiło, że dziś nie można już mówić o niemieckojęzycznym duszpasterstwie – twierdzi o. Kahn i dodaje, że wprawdzie podobnie jak na Litwie język niemiecki jest dla wielu osób częścią ich tożsamości lub też osoby te wręcz same określają się mianem Niemców, mimo to łatwiej im jest rozmawiać po rosyjsku i w tym też języku odprawiać msze. Niemiecki pozostaje więc wyłącznie językiem serca, nie zaś umysłu.

 

Polska

 

Tożsamość Niemców jako mniejszości żyjących w poszczególnych krajach coraz bardziej więc słabnie, czemu towarzyszy postępujący proces ich asymilacji. Dostrzega to też biskup opolski Andrzej Czaja na przykładzie Niemców żyjących w jego diecezji: – Niemiecka tożsamość jest stopniowo osłabiana, gdyż średnie pokolenie nie zna niemieckiego, młodsi uczą się tego języka nie zawsze z zapałem, a studenci germanistyki władają nim wprawdzie bardzo dobrze, jednak można byłoby bardziej uwzględnić kwestie związane z duchem, z wyczuciem języka. Sprawia to, że kultura niemiecka w dalszym ciągu pozostaje nieznana szerokim rzeszom społeczeństwa – stwierdził ks. bp Czaja w trakcie konferencji.

 

Zdaniem bpa Andrzeja Czai jest to też powód, dla którego język niemiecki traci na znaczeniu również w oczach wielu wiernych, którzy swoje potrzeby religijne zaspokajają w ramach posługiwania się językiem polskim, co w ich odczuciu wystarczy. – Także niektórzy duchowni odnoszą się z rezerwą do niemieckiego duszpasterstwa. Stąd ważne jest, aby mówić o tym, że wiara jest jednym z wielu filarów tożsamości. Zrozumienie tego faktu jest bardzo istotne – stwierdził krytycznie bp Czaja.

 

Z kolei Bernard Gaida, przewodniczący Związku Niemieckich Stowarzyszeń w Polsce, wyrażając krytykę, poszedł o krok dalej, podkreślił bowiem, że niemieckojęzyczne duszpasterstwo w diecezji opolskiej nie przebiega wprawdzie doskonale, jednak diecezja ta przynajmniej w oficjalnych dokumentach uznaje Niemców za część społeczności wiernych: – Podczas synodu temat mniejszości był rozpatrywany osobno, a nasze sprawy znalazły konkretne odzwierciedlenie w dokumentach końcowych, co oznacza, że zostały zapisane nasze prawa jako chrześcijan narodowości niemieckiej. Niemniej diecezja opolska jest jedyną, która to uczyniła. A zatem w pozostałych regionach Polski jest jeszcze wiele do zrobienia w tym względzie – uważa Bernard Gaida.

 

Wnioski

 

Jak pokazała konferencja, mniejszości niemieckie oraz niemieccy duszpasterze w poszczególnych krajach nie są osamotnieni w borykaniu się z tymi i innymi problemami. Świadomość tego faktu nie usunie wprawdzie istniejących problemów, jednak zdaniem organizatorów cel tego pierwszego spotkania poświęconego zagadnieniom wiary został osiągnięty, gdyż zainteresowane strony miały okazję ze sobą podyskutować, przedstawić i zdefiniować swoje problemy. Dlatego też mają się odbyć kolejne konferencje, aby jeszcze bardziej dogłębnie rozpatrzyć temat wiary jako filaru tożsamości. Niemniej już teraz udało się zaproponować pierwsze rozwiązania konkretnych problemów, np. kwestii udostępniania modlitewników. Za przykładem „Drogi do nieba” wydrukowanej na początku lat 90. w Niemczech na potrzeby mniejszości żyjącej na Górnym Śląsku, mają zostać przeanalizowane możliwości zastosowania tej samej metody również w przypadku Niemców zamieszkujących inne kraje.

 

Rudolf Urban

 

***

 

Wie sehr ist der Glaube eine Stütze der Identität? Dieser Frage gingen vergangene Woche die Teilnehmer einer Tagung in Groß Stein nach, bei der Vertreter der deutschen Minderheiten aus Mittel-, Osteuropa und den GUS-Staaten über ihre pastorale Situation berichteten.

 

Für Hartmut Koschyk, den Bundesbeauftragten für Aussiedlerfragen und nationale Minderheiten und Initiator der Tagung, war es eine Herzensangelegenheit, sich mit der Seelsorge für die deutschen Minderheiten auseinanderzusetzen. „Lange Zeit wurde dieses Thema stiefmütterlich behandelt. Dabei ist der christliche Glaube nicht nur in kirchlicher Hinsicht zentral, sondern spielt gerade auch mit Blick auf die Bewahrung der eigenen kulturellen Wurzeln und damit der eigenen Identität eine wichtige Rolle“, sagte Hartmut Koschyk zu Beginn der Tagung. Die Bedeutung dieser Rolle ist dabei aber von Land zu Land und Konfession zu Konfession unterschiedlich, weshalb jedes Thema der Konferenz nicht nur aus regional, sondern auch kirchlich unterschiedlichen Perspektiven betrachtet wurde.

 

Deutsche Gemeinden

 

Die deutsche Identität unterstützen in einigen Ländern deutschsprachige Gemeinden. So ist es u.a. in Prag, wo es sowohl eine deutschsprachige evangelische Gemeinde als auch eine deutschsprachige katholische Pfarrei gibt. Was beide verbindet ist die Tatsache, dass sie zwar Deutsche versammeln, nicht aber unbedingt Vertreter der dortigen deutschen Minderheit. Die eigentlichen Gemeindemitglieder sind sog. Expets, also Personen, die zeitweise in Prag leben, oder sich hier der Arbeit oder der Liebe wegen niedergelassen haben. Für sie ist die Kirche ein Stück deutsche Heimat mit den vertrauten Gebeten und Liedern.

 

In Prag geht durch die Expets die Zusammenarbeit auch unter den beiden deutschsprchigen Gemeinden sehr gut voran, wie der katholische Pfarrer Martin Leitgöb bestätigt: „Tschechien ist weitestgehend säkularisiert, weshalb es auch keinen Religionsunterricht in den Schulen gibt. Eine Ausnahme ist die deutsche Schule in Prag, wo ich und mein evangelischer Kollege den Unterricht immer gemeinsam gestalten. Wir stehen also jedes mal beide vor den Schülern und bringen ihnen den Glauben und den ökumenischen Gedanken näher.“

 

In Lettland dagegen gibt es nicht nur eine evangelische Gemeinde, sondern eine ganze Deutsche Evangelisch-Luherische Kirche, zu der gleich fünf kleinere Gemeinden gehören. Der dortige Pastor Markus Schoch bestätigt, dass auch seine Kirche vor allem aus den Expets besteht, aber auch deutschstämmige Letten bilden vor allem außerhalb der Hauptstadt Riga einen großen Teil der einzelnen Gemeinden. „Dabei sind es aber Menschen, die nicht unbedingt die deutsche Sprache gut oder sehr gut beherrschen. Sie fühlen sich als Deutschstämmige und die Sprache hat für sie eher einen sentimentalen Wert, konkrete biblische Inhalte sind für sie dann aber besser auf lettisch oder russisch zu verstehen.“

 

Sprache des Herzens?

 

So ergeht es auch vielen Gläubigen in anderen Ländern, in denen es aber gar keine gesonderten deutschsprachigen Gemeinden gibt. Ein Beispiel dafür ist Kirgistan, wo der in Kasachstan geborene Deutsche Pater Johannes Kahn, tätig ist. Aus seiner Kindheit nahm er die Verbindung von katholischem Glauben und deutscher Identität als Einheit mit und berichtet, dass seine Großmutter und Mutter beides immer hochgehalten hätten. „Später sind aber diejenigen, die sowohl gläubig als auch der deutschen Sprache gut mächtig sind, nach Deutschland ausgewandert, weshalb wir heute nicht mehr von einer deutschsprachigen Seelsorge sprechen können“, meint Pater Kahn. Zwar sei, ähnlich wie in Lettland, für viele die deutsche Sprache ein Teil ihrer Identität, oder sie beschreiben sich gar selbst als Deutsche, es ist dann aber doch einfacher sich auf Russisch zu unterhalten und auch so die Gottesdienste abzuhalten. Deutsch bleibt also allein die Sprache des Herzens, nicht des denkenden Verstandes.

 

Polen

 

Die Identität der Deutschen als Minderheiten in den einzelnen Ländern wird also immer weiter aufgeweicht, die Assimilierung geht voran. Und das sieht auch der Oppelner Bischof Andrzej Czaja am Beispiel der Deutschen in dieser Region. „Die deutsche Identität wird stückweise entkräftet, denn die mittlere Generation kann kein Deutsch, die Jüngeren lernen die Sprache nicht immer mit Begeisterung und die Studenten der Germanistik beherrschen die Sprache zwar sehr gut, doch der nicht weniger wichtige Geist, das Gespür für die Sprache, dürften mehr berücksichtigt werden. Deutsche Kultur bleibt damit der Öffentlichkeit immer noch unbekannt“, sagte bei der Konferenz Bischof Czaja.

 

Die deutsche Sprache verliert deshalb auch für viele Gläubige in der Kirche an Bedeutung, meint Andrzej Czaja, denn ihren Glauben leben sie im Rahmen der polnischen Sprache aus und empfinden dies als genug. „Auch manche Seelsorger stehen der deutschen Seelsorge mit Vorbehalten gegenüber. Daher ist es wichtig davon zu sprechen, dass der Glaube eine von vielen Stützen der Identität ist. Das zu erkennen ist sehr wichtig“, meinte Bischof Czaja kritisch.

 

Und Bernard Gaida, der Vorsitzende des Verbandes deutscher Gesellschaften in Polen, ging in seiner Kritik noch einen Schritt weiter, denn er unterstrich, dass die deutschsprachige Seelsorge im Bistum Oppeln zwar nicht perfekt verläuft, diese Diözese aber zumindest offiziell in ihren Dokumenten die Deutschen als Teil der Gemeinschaft ansieht. „Während der Synode war die Minderheit ein gesondertes Arbeitsfeld und unsere Belange fanden auch konkreten Eingang in die Schlussdokumente, sodass unsere Rechte als deutsche Christen niedergeschrieben wurden. Doch Oppeln ist hier die einzige Diözese, die dies getan hatte. Es gibt also in den anderen Regionen Polens noch Nachholbedarf“, meint Bernard Gaida.

 

Fazit

 

Mit diesen und anderen Problemen stehen die deutschen Minderheiten und die deutschen Seelsorger in den einzelnen Ländern also nicht alleine dar, wie die Tagung gezeigt hatte. Mit dieser Erkenntnis sind zwar die Probleme nicht aus der Welt geschafft, aber das Ziel dieser ersten Begegnung zum Thema Glauben wurde nach Meinung der Organisatoren erreicht: Die Betroffenen konnten miteinander diskutieren, ihre Probleme darstellen und definieren. Weitere Tagungen sollen daher folgen, um den Glauben als Stütze der Identität der deutschen Minderheiten noch tiefer zu betrachten. Doch schon jetzt konnten erste Lösungen für konkrete Probleme angeboten werden. Wie z.B. die Zurverfügungstellung von Gebetbüchern. Nach dem Beispiel des oberschlesischen „Weg zum Himmel“, das Anfang der 90er-Jahre in Deutschland für die Minderheit in Oberschlesien gedruckt wurde, soll für die Deutschen in anderen Ländern ebenfalls überlegt werden, ob nicht der gleiche Weg möglich ist.

 

Rudolf Urban