Zwyczaj nieznany na Śląsku, a charakterystyczny dla regionu, w którym mieszka Andreas Rim – Fontanna Wielkanocna. Foto: Corradox/Wikimedia Commons.

Miłośnicy kultury wiedzą, że mało który region ma tyle niezwykłych zwyczajów co Śląsk. Wiele z nich – także te świąteczne – wywodzi się z niemieckiego kręgu kulturowego. Przekonali się o tym także ci, którzy już na Śląsku nie mieszkają.

 

Szefowa DFK Biedrzychowice Róża Zgorzelska o zwyczajach świątecznych może opowiedzieć wiele. Na co dzień prowadzi muzeum folklorystyczne i sama prywatnie zetknęła się z wieloma z nich. – Niejeden z tych zwyczajów, które świętowano w naszym regionie jeszcze przed drugą wojna światową, zachował się do dzisiaj. Inne natomiast przestano z czasem praktykować – stwierdza Róża Zgorzelska zapytana o dawne święta na Śląsku.

 

Osterreiten

 

Wśród najbardziej znanych już od dziesięcioleci zachowało się uroczyste obchodzenie Niedzieli Palmowej w ostatnią niedzielę przed świętami czy oblewanie wodą dziewczyn przez chłopaków w tradycyjny „lany podziałek”: – Oblewanie wodą nie było w sensie kulturowym bynajmniej czymś nieprzyjemnym. To, czy dziewczyna została oblana, świadczyło o jej powodzeniu, więc nawet te najmniej urodziwe wręcz domagały się tego – żartuje Róża Zgorzelska. Innych obrzędów z kolei zaprzestano z czasem w jednych częściach Śląska, ale kontynuowano w innych: – Do takich należał np. pochód jeździecki, czyli tak zwane Osterreiten. W nich brały udział tylko najpiękniejsze konie najlepszych gospodarzy. U nas w Głogówku tego zwyczaju już nie ma, ponieważ na gospodarstwach z czasem było coraz mniej koni. Do dziś praktykuje się go jednak w okolicach Raciborza – opowiada Róża Zgorzelska.

 

Tradycje, o których mówi Róża Zgorzelska, są w śląskich rodzinach tak zakorzenione, że większość z ich członków nie wyobraża sobie bez nich Wielkanocy. Zwyczaje w rodzinach zostają nawet setki kilometrów poza Śląskiem. Wie o tym dobrze Andreas Rim, który wiele lat temu wyjechał z rodzinnego Raciborza i od tego czasu mieszka w Norymberdze: – Trzeba zrozumieć, że w wielu śląskich rodzinach mieszkających w Niemczech nie ma różnicy w sposobie świętowania Wielkanocy. Ja mam dużą rodzinę i oczywiście wszyscy razem spotykamy się w ten czas. W poniedziałek oczywiście robimy sobie śmigus-dyngus – mówi raciborzanin. Rim wtóruje Zgorzelskiej, że najbardziej rodzinnym dniem jest Poniedziałek Wielkanocny, czyli ten czas, w którym poszczególni członkowie rodzin odwiedzają się nawzajem, jedzą wspólny posiłek i szukają prezentów pozostawionych przez zajączka wielkanocnego, z czego najwięcej zabawy mają oczywiście dzieci.

 

Ślązacy w Niemczech

 

Andreas Rim zwraca uwagę, że ze względu na duże zróżnicowanie kulturowe w Niemczech zwyczaje ze Śląska kultywuje się w większości tylko wewnątrz właśnie śląskich rodzin. Jak stwierdza: – Na przykład w Niedzielę Palmową widać tylko pojedynczych ludzi z gałązkami palmowymi, zupełnie inaczej niż na Śląsku.

 

Rim dodaje, że w regionie, w którym teraz mieszka, tamtejsi mają własne zwyczaje, np. na wioskach ozdabiane są uroczyście fontanny, a pisanki i zielone gałązki, które do tego służą, przygotowywane są nieraz tygodniami.

 

Zarówno Róża Zgorzelska, jak i Andreas Rim zgadzają się, że mimo różnic najważniejsza w świętach jest rodzinna atmosfera, czy to w Niemczech, czy na Śląsku. Śląskie zwyczaje natomiast pozostaną żywe tak długo, jak długo rodziny je pielęgnują, nie ważne – czy tu, czy gdzie indziej.

 

Łukasz Biły

 

***

Heimat- und Kulturliebhaber wissen, dass nur wenige Regionen so viele ungewöhnliche Volksbräuche haben wie Schlesien. Viele von diesen – auch die österlichen – entstammen dem deutschen Kulturkreis. Davon konnten sich auch jene überzeugen, die nicht mehr in Schlesien leben.

 

Die DFK-Chefin in Friedersdorf Róża Zgorzelska kann über die Osterbräuche viel erzählen. Sie leitet ein volkskundliches Museum und ist auch privat mit vielen Bräuchen in Berührung gekommen. „Manch einer dieser Bräuche, die in unserer Region noch vor dem Zweiten Weltkrieg gefeiert wurden, hat sich bis heute erhalten. Andere hingegen hat man nach und nach aufgegeben“, sagt Róża Zgorzelska auf die Frage nach einstigen Osterbräuchen in Schlesien.

 

Osterreiten

 

Unter den mittlerweile seit Jahrzehnten bekanntesten Bräuchen haben sich z.B. das feierliche Begehen des Palmsonntags am letzten Sonntag vor Ostern oder auch das Begießen von Mädchen mit Wasser durch junge Burschen am Ostermontag erhalten. „Das Begießen mit Wasser war im kulturellen Sinne durchaus nicht etwas Unangenehmes. Dass ein Mädchen begossen wurde, zeugte von ihrer Beliebtheit. Auch die am wenigsten hübschen verlangten es deshalb geradezu“, scherzt Róża Zgorzelska. Andere Gebräuche wiederum wurden mit der Zeit in Teilen Schlesiens aufgegeben, während sie in manchen Gegenden weiterbestanden. „Hierzu gehörte z.B. das sog. Osterreiten. Nur die schönsten Pferde der besten Landwirte durften daran teilnehmen. Bei uns in Oberglogau existiert dieser Brauch nicht mehr, weil es auf den Bauernhöfen mit der Zeit immer weniger Pferde gab. Dafür aber wird er in der Ratiborer Gegend bis heute praktiziert“, weiß Róża Zgorzelska.

 

Die von Róża Zgorzelska angesprochenen Traditionen sind in schlesischen Familien so stark verwurzelt, dass die meisten ihrer Mitglieder sich ein Ostern ohne sie nicht vorstellen können. Sogar hunderte von Kilometern außerhalb Schlesiens bleiben die Bräuche in Familien erhalten. Das weiß auch Andreas Rim, der vor vielen Jahren seine Heimatstadt Ratibor verließ und seither in Nürnberg lebt, sehr gut: „Man muss verstehen, dass es in vielen schlesischen Familien in Deutschland keine Unterschiede darin gibt, wie sie das Osterfest feiern. Ich habe eine große Familie und natürlich kommen wir alle zu dieser Zeit zusammen. Am Montag machen wir uns natürlich immer die Ostertaufe“, sagt der Ratiborer. Rim pflichtet Zgorzelska darin bei, dass der Ostermontag besonders familiär geprägt ist. Es ist die Zeit, zu der die einzelnen Familienmitglieder sich gegenseitig besuchen, eine gemeinsame Mahlzeit essen und nach den vom Osterhasen zurückgelassenen Geschenken suchen, was natürlich den Kindern besonders viel Spaß macht.

 

Schlesier in Deutschland

 

Allerdings werden, so unterstreicht Andreas Rim, aufgrund der großen kulturellen Differenzierung in Deutschland die Bräuche aus Schlesien meistens eben nur innerhalb schlesischer Familien gepflegt. So seien „z.B. am Palmsonntag nur vereinzelt Menschen mit Palmzweigen zu sehen, ganz anders als in Schlesien”. In seiner Wohnregion haben die Menschen aber, so Rim, ihre eigenen Gebräuche. So werden z.B. in Dörfern die Brunnen festlich verziert und die Ostereier und die dazu verwendeten grünen Zweige werden mitunter wochenlang vorbereitet.

 

Sowohl Róża Zgorzelska, als auch Andreas Rim sind sich jedoch einig: Bei allen Unterschieden ist die familiäre Atmosphäre beim Osterfest am wichtigsten, ob in Deutschland oder in Schlesien. Und die schlesischen Bräuche werden so lange lebendig bleiben, wie sie von Familien gepflegt werden, egal ob hier oder anderswo.

 

Łukasz Biły