Rafał Bartek i Ryszard Galla

4 maja członkowie Komisji Petycyjnej Parlamentu Europejskiego dyskutowali m.in. na temat petycji złożonej przez Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Niemców na Śląsku Opolskim w sprawie rozszerzenia granic miasta Opola i związanych z tym naruszeń praw mniejszości. Konkretne decyzje wprawdzie nie padły, ale nie udzielono też jednoznacznej odmowy.

 

Komisja zajmowała się jednak nie tylko sprawą petycji MN z Opolszczyzny, lecz generalnie kwestią dyskryminowania mniejszości. Ze strony zaproszonych ekspertów zasadniczy tenor dyskusji brzmiał, iż Unia Europejska oraz Komisja Europejska mogą jedynie warunkowo interweniować w przypadkach dyskryminowania mniejszości narodowych czy etnicznych żyjących w poszczególnych państwach członkowskich UE. Jak podkreślono, jest to możliwe tylko wówczas, gdy dane państwo otwarcie deklaruje, że podstawą podejmowanych przez nie decyzji jest prawo unijne. W innych okolicznościach Unii niełatwo jest interweniować.

 

Minority Safe Pack

 

Stąd też w toku ogólnej dyskusji uczestniczący w niej europarlamentarzyści wypowiedzieli się za rozszerzeniem kompetencji wspólnoty europejskiej i objęciem nimi także kwestii przestrzegania praw mniejszości w poszczególnych krajach, co w przyszłości dawałoby zarówno Parlamentowi, jak i Komisji konkretne możliwości w przypadkach dyskryminacji.

 

W związku z tym reprezentujący stronę polską eurodeputowany Jarosław Wałęsa (Platforma Obywatelska/EPP) wniósł na wokandę inicjatywę wysuniętą swego czasu przez Federalną Unię Europejskich Grup Narodowościowych (FUEN), która jako gremium reprezentujące mniejszości narodowe i etniczne w Europie zapoczątkowała realizację tzw. Minority Safe Pack, który wprawdzie początkowo został odrzucony przez Komisję Europejską, jednak potem zrewidowała ona tę decyzję, o czym pisaliśmy na łamach „Wochenblatt.pl”. Oznacza to, że istnieje możliwość kontynowania realizacji wspomnianej inicjatywy, która postuluje zagwarantowanie wszystkim mniejszościom narodowym i etnicznym na szczeblu UE podstawowych praw, w których obronie w roli organów kontroli będą mogły występować także instytucje wspólnoty europejskiej. Aby jednak poddać Minority Safe Pack pod ostateczne głosowanie, potrzeba jednego miliona sygnatariuszy w skali całej UE.

 

Duże Opole

 

Zanim jednak do tego dojdzie, a prawa mniejszości zaczną być aktywnie chronione na szczeblu UE przez jej organy, minie sporo czasu. Dlatego też zarówno mniejszości niemieckiej na Opolszczyźnie, jak i większości polskiej zamieszkałej w miejscowościach włączonych do Opola z dniem 1 stycznia 2017 roku nie pozostaje nic innego, jak liczyć na pomyślną decyzję Komisji Petycyjnej.

 

A to, że w przypadku rozszerzenia Opola nie chodzi tylko o prawa mniejszości, wyraźnie podkreślił w swoim wystąpieniu na forum komisji Rafał Bartek: – Powiedziałem, że wprawdzie z jednej strony chodzi o nasze prawa jako mniejszości, wspominając o zdemontowanych dwujęzycznych tablicach z nazwami miejscowości czy też zaistniałym obecnie braku możliwości posługiwania się językiem niemieckim jako pomocniczym w urzędzie, jakim jest opolski ratusz. Mieszkańcy dwunastu włączonych miejscowości mieli bowiem takie prawa, żyjąc w swoich dawnych gminach, czego w Opolu już nie mają. Generalnie jednak chodzi też o to, że nie wysłuchano opinii obywateli zamieszkałych w tych miejscowościach, co stanowi jawny przypadek dyskryminacji – mówi Rafał Bartek.

 

Przyznali mu rację nie tylko zagraniczni eurodeputowani, lecz także obecni na sali polscy europosłowie z ramienia Platformy Obywatelskiej. – To pierwszy raz, kiedy nie zostałby wysłuchany głos narodu. Niedawno też dokonano rozszerzenia granic jednego z miast w województwie podkarpackim, tam jednak samorząd regionu ostatecznie przychylił się do opinii obywateli. W Opolu ich głos został niestety zignorowany – stwierdziła w trakcie konsultacji europosłanka Julia Pitera.

 
Droga prawna wykluczona?

 

A jej koleżanka partyjna, pochodząca z Opola Danuta Jazłowiecka, dodała: – W odpowiedzi na moje zapytanie skierowane do Komisji Europejskiej w sprawie petycji mniejszości niemieckiej z Opola zostałam poinformowana, że w tym przypadku należałoby obrać wewnątrzkrajową drogę prawną, gdyż w tej sprawie prawo unijne może być stosowane w bardzo niewielkim zakresie. Wziąwszy jednak pod uwagę, że obecnie sądy w Polsce są demontowane mocą decyzji politycznych, rodzi się pytanie, jak uregulować ten problem środkami prawnymi.

 

Także Rafał Bartek stwierdził, że możliwości działania w Polsce na drodze prawnej już zostały wyczerpane, jako że skarga trafiła już do Trybunału Konstytucyjnego i została rozpatrzona na niekorzyść mniejszości oraz nie chcących należeć do miasta Opola mieszkańców byłych miejscowości. „Dlatego zwracamy się do Parlamentu Europejskiego z prośbą o poważne przysłuchanie się naszym argumentom, bowiem w Opolu i Warszawie nasz głos nie został wysłuchany” – powiedział na forum unijnej komisji Rafał Bartek.

 

Co teraz?

 

Wspomniana publiczna konsultacja m.in. w sprawie petycji złożonej przez mniejszość niemiecką nie miała za zadanie doprowadzić do ostatecznych rozstrzygnięć. Po tym, jak komisja w ogóle uznała ważność poszczególnych petycji, było to raczej sondowanie sytuacji. – Jak się dowiedziałem od europosłanki Julii Pitery, Komisja Petycyjna na swoim kolejnym posiedzeniu już we własnym gronie wnikliwie zajmie się naszą sprawą naruszenia praw mniejszości w procesie rozszerzania granic Opola – mówi Rafał Bartek.

 

Mimo to nie można oczekiwać, że wkrótce zapadną konkretne decyzje, co potwierdza przykład petycji złożonej przez mniejszość polską z Litwy, której przedstawiciele byli obecni w Brukseli razem z Niemcami z Polski. Ich petycja jest rozpatrywana już od 2011 roku i do dziś nie została uznana za sprawę zamkniętą.

 

Można więc ocenić, że publiczna konsultacja w Parlamencie Europejskim była tylko krokiem w dobrym kierunku, natomiast nie można przewidzieć, czy i kiedy Parlament Europejski aktywnie wypowie się w sprawie rozszerzenia granic miasta Opola oraz czy podda je oficjalnej krytyce jako postępowanie godzące w prawa mniejszości.

 

Rudolf Urban

 

***

 

Am 4. Mai wurde im Petitionsausschuss des Europäischen Parlaments u.a. über die Petition der Sozial-Kulturellen Gesellschaft der Deutschen im Oppelner Schlesien zur Stadterweiterung Oppelns und der damit verbundenen Verletzungen der Minderheitenrechte diskutiert. Konkrete Entscheidungen gab es zwar nicht, aber auch eine klare Absage wurde nicht erteilt.

 

Der Ausschuss beschäftigte sich allerdings nicht nur mit der Petition der Deutschen Minderheit aus der Oppelner Region, sondern generell mit dem Thema der Diskriminierung der Minderheiten. Grundtenor der Diskussion vonseiten der eingeladenen Experten war dabei, dass die Europäische Union und ihre Kommission in Fällen von Diskriminierung der nationalen und ethnische Minderheiten in den jeweiligen Mitgliedsstaaten der EU nur bedingt eingreifen kann. Dies gehe nur dann, wenn der einzelne Staat offenkundig das EU-Recht als Grundlage seiner Entscheidungen angibt. In anderen Fällen sei es für die EU in jedem Fall schwierig einzugreifen.

 

Minority Safepack

 

Daher sprachen sich in der allgemeinen Diskussion die EU-Parlamentarier dafür aus, die Kompetenzen der Europäischen Gemeinschaft auch auf die Minderheitenrechte in den einzelnen Ländern auszuweiten. Dies gäbe dem Parlament und der Kommission in Zukunft konkrete Möglichkeiten in Fällen von Diskriminierung einzugreifen.

 

Der polnische EU-Abgeordnete Jarosław Wałęsa (Bürgerplattform/EPP) warf daher die Initiative der Föderalistischen Union Europäischer Volksgruppe (FUEN) ein, die als Vertretung der nationalen und ethnischen Minderheiten in Europa das sog. Minority Safepack auf den Weg gebracht hatte. Dieses wurde zwar zunächst von der EU-Kommission abgeschmettert, die diese Entscheidung allerdings revidierte, wie das Wochenblatt.pl berichtete. Damit kann diese Initiative weiter fortgeführt werden.

 

Und diese soll auf EU-Ebene allen nationalen und ethnischen Minderheiten grundlegende Rechte garantieren, die auch von Institutionen der Europäischen Gemeinschaft kontrolliert und gewahrt werden können. Um das Minority Safepack aber zu einer endgültigen Abstimmung zu bringen, braucht es eine Million Unterzeichner in der gesamten EU.

 

Großes Oppeln

 

Bis es allerdings soweit ist und die Minderheitenrechte auf EU-Ebene von ihren Organen aktiv geschützt werden, vergeht noch eine lange Zeit. Und so bleibt sowohl der Deutschen Minderheit in der Oppelner Region als auch der polnischen Mehrheit der Ortschaften, die nach dem 1. Januar 2017 zu Oppeln eingemeindet wurden, nichts anderes übrig als auf die Entscheidung des Petitionsausschusses zu hoffen.

 

Und dass es sich bei der Stadterweiterung Oppelns nicht nur um Minderheitenrechte handelt, machte Rafał Bartek in seiner Stellungnahme vor dem Ausschuss klar. „Ich habe gesagt, dass es zwar einerseits um unsere Rechte als Minderheit geht, also die abmontierten zweisprachigen Ortsschilder oder keine Möglichkeit nun im Amt, dem Oppelner Rathaus, Deutsch als Hilfssprache zu verwenden. Die Bewohner der zwölf eingemeindeten Ortschaften hatten diese Rechte in ihren alten Gemeinden, in Oppeln gibt es das nicht mehr. Es geht aber auch generell darum, dass die Meinung der Bürger dieser Ortschaften nicht angehört wurde, was eine klare Diskriminierung darstellt“, sagt Rafał Bartek.

 

Ihm pflichteten nicht nur ausländische, sondern auch die anwesenden polnischen EU-Abgeordneten aus der Bürgerplattform bei. „Es ist das erste Mal, dass die Stimme des Volkes nicht angehört worden wäre. Eine Erweiterung sollte es auch jüngst in einer Stadt der Woiwodschaft Karpatenvorland geben, wo die Regierung dann aber doch auf die Meinung der Bürger gehört hatte. In Oppeln hat man diese leider überhört”, sagte die EU-Abgeordnete Julia Pitera während der Anhörung.
Rechtsweg ausgeschlossen?

 

Ihre Parteikollegin, die aus Oppeln stammende Danuta Jazłowiecka fügte hinzu: „Auf meine Anfrage bei der Europäischen Kommission zur Petition der deutschen Minderheit in Oppeln habe ich die Antwort erhalten, in diesem Fall müsse man den innerstaatlichen Rechtsweg gehen, weil ja das EU-Recht in dieser Angelegenheit wenig Spielraum habe. Wenn man aber bedenkt, dass die Gerichte in Polen heute durch politische Entscheidungen demontiert werden, stellt sich die Frage, wie dieses Problem nun juristisch geregelt werden sollte.“

 

Auch Rafał Bartek betonte, dass die Rechtswege in Polen ohnehin ausgeschöpft seien, da die Klage bereits vor dem Verfassungsgericht gelandet sei und zu Ungunsten der Minderheit und der nicht zur Stadt Oppeln gehören wollenden Bewohner der ehemaligen Ortschaften entschieden wurde. „Deshalb wenden wir uns nun an das Europäische Parlament mit der Bitte uns ernsthaft zuzuhören, denn unsere Stimme wurde in Oppeln und Warschau nicht angehört“, sagte im EU-Ausschuss Rafał Bartek.

 

Was nun?

 

Diese öffentliche Anhörung der Petitionen, u.a. der deutschen Minderheit, sollte keine endgültigen Entscheidungen herbeiführen. Nachdem die Petitionen überhaupt als gültig angenommen wurden, war dies eher eine Sondierung der Lage. „Wie ich von der EU-Abgeordneten Julia Pitera erfahren habe, wird sich der Petitionsausschuss nun in einer seiner nächsten Sitzungen eingehend, aber intern, mit unserer Angelegenheit, der Verletzung der Minderheitenrechte bei der Stadterweiterung Oppelns, auseinandersetzen“, sagt Rafał Bartek.

 

Konkrete Entscheidungen kann man aber nicht schnell erwarten, was ein Beispiel der Petition der polnischen Minderheit aus Litauen bestätigt, deren Vertreter zusammen mit den Deutschen aus Polen in Brüssel anwesend waren. Ihre Petition wird bereits seit 2011 bearbeitet und gilt bis heute als nicht abgeschlossen.

 

Die öffentliche Anhörung im EU-Parlament kann also nur als ein Schritt in die richtige Richtung gewertet werden, ob und wann sich nun das EU-Parlament aktiv zur Oppelner Stadterweiterung äußert und diese u.U. offiziell als Handlung gegen die Minderheitenrechte kritisiert, ist nicht abzusehen.

 

Rudolf Urban