Tak mają w przyszłości wyglądać ulice nowej dzielnicy Wrocławia, z których kilka będzie nosiło imiona niemieckich architektów. Wizualizacja: Deweloper Osiedla Rodzinne.

Tak mają w przyszłości wyglądać ulice nowej dzielnicy Wrocławia, z których kilka będzie nosiło imiona niemieckich architektów. Wizualizacja: Deweloper Osiedla Rodzinne.

W toku planowanego rozszerzenia granic miasta Opola trzeba będzie zmienić nazwy niektórych ulic, które powtarzają się w mieście i włączanych miejscowościach. W tym celu Urząd Miasta Opola zorganizował konsultacje społeczne, w których uczestniczyła także mniejszość niemiecka.

 

W piśmie wystosowanym do władz miasta kierownictwo opolskiego TSKN zaproponowało ponad 20 wybitnych Opolan, którzy jego zdaniem byliby odpowiednimi patronami ulic w stolicy województwa. Byli wśród nich artyści, jak choćby pisarz Hans Niekrawietz czy fotograf Max Glauer, a także przedsiębiorcy i politycy, np. starosta Michael von Matuschka czy założyciel fabryki cementu Friedrich Grundmann. W swoim piśmie kierownictwo TSKN zwróciło uwagę na fakt, iż nazwy ulic w obrębie miasta Opola do dnia dzisiejszego nie odzwierciedlają jego niemieckiego dziedzictwa, zaś planowane zmiany są dobrą okazją, by to nadrobić.

 

Odpowiedź miasta

 

Urząd miasta opublikował listę planowanych zmian, która jednak nie uwzględnia propozycji przedstawionych przez mniejszość niemiecką. Rzeczniczka UM Katarzyna Oborska-Marciniak stwierdziła: „Zmiany w obrębie Opola są niewielkie, dotyczą 14 ulic, z czego 2 są wygaszane. Nie wykluczamy, że propozycje zgłoszone przez MN zostaną wykorzystane w przyszłości”.

 

W oczach mniejszości niemieckiej jest to wszakże sygnał, że zapowiedziany dialog na temat przyszłej współpracy nie znajdzie zastosowania w nowym, „dużym” Opolu. – Kiedy teraz, w ramach konsultacji społecznych w sprawie nowych nazw ulic, prosimy o konkretne potwierdzenie, że ma miejsce dialog, to otrzymujemy odpowiedź, że to miło, że napisaliśmy, ale w obecnej chwili nasze propozycje nie zostaną uwzględnione – stwierdza Rafał Bartek, przewodniczący TSKN.

 

Pozytywny przykład Wrocławia

 

We Wrocławiu wygląda to zupełnie inaczej. Jakiś czas temu rada miejska nie tylko zadecydowała, by poświęcić jedną z ulic niemieckiemu budowniczemu z Wrocławia Wilhelmowi Grapowowi. Z uwagi na to, że dolnośląska metropolia rozwija się w zawrotnym tempie, powstają nowe dzielnice, w których wszystkie ulice trzeba nazwać. Jedna z tych dzielnic, którą są Nowe Żerniki, otrzymuje obecnie oprócz polskich również niemieckich patronów. Nazwiska architektów Heinricha Lauterbacha, Ernsta Maya, Hansa Poelziga czy Maksa Berga będą już wkrótce po zakończeniu prac budowlanych zdobić tablice z nazwami ulic umieszczone na ścianach domów.

 

Co prawda ta decyzja władz miasta przysporzyła jego prezydentowi Rafałowi Dutkiewiczowi krytycznych uwag, mówi się bowiem o tym, że jest to rzekomo próba „ponownej germanizacji miasta” oraz dowód na to, że Dutkiewicz „skłania się raczej ku Berlinowi niż ku Warszawie” – propozycja uhonorowania niemieckich architektów w ramach któregoś z nowych projektów budowlanych nie wyszła jednak (jak w przypadku Opola) ze środowisk politycznych, lecz ze strony społeczeństwa, na dodatek jej autorami byli Polacy, a nie mniejszość niemiecka. – Był to pomysł architektów, którzy uczestniczą w budowie dzielnicy, wśród nich także przedstawicieli Stowarzyszenia Architektów Polskich – mówi Zbigniew Maćków, kurator inwestycji realizowanej w ramach Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

 

Pierwsi mieszkańcy wprowadzą się na „niemieckie ulice” jeszcze w tym roku, kiedy to planuje się oddać do użytku pierwsze mieszkania. Natomiast to, czy kiedyś ktoś zamieszka w Opolu np. na ulicy Glauera, zależy bodaj od tego, czy wniosek złożony obecnie przez mniejszość niemiecką nie popadnie w zapomnienie.

 

Łukasz Biły

Rudolf Urban