11893808_116561362029617_8991320506637530142_oZ Józefem Swaczyną, starostą strzeleckim, kandydatem mniejszości niemieckiej na senatora, rozmawiał Krzysztof Świerc

 

Od kiedy pasjonuje Pana polityka i dlaczego?

 

Interesuję się nią praktycznie od najmłodszych lat, ale długo bezpośrednio nie brałem w niej udziału, bo na Śląsku obowiązuje zasada: najpierw zajmij się konkretną pracą, pokaż, co potrafisz, a dopiero potem zaangażuj się na innych polach życia społecznego, kulturalnego, gospodarczego czy też politycznego. Dlatego zaraz po ukończeniu szkoły zacząłem pracować, co kształtowało i hartowało mój charakter, a szczególną satysfakcję czerpię z tego, że długo zatrudniony byłem w Opolskim Przedsiębiorstwie Budownictwa Przemysłowego nr 1 (OPBP nr 1), dzięki czemu wiele obiektów na terenie regionu opolskiego powstało w jakiejś części z moim udziałem. Dodam, że załogę tego przedsiębiorstwa w swoim najlepszym okresie w większości stanowili Ślązacy – od pokoleń nauczeni sumiennego wykonywania swoich obowiązków, przez co firma ta w tamtym okresie była jedną z najlepszych w Polsce. Jednak z chwilą, kiedy branża budowlana zaczęła podupadać, a popularna Przemysłówka nr 1 chyliła się ku upadkowi, podjąłem decyzję, że na poważnie zajmę się polityką. Dodatkowo dopingował mnie do tego fakt, że socjalizm przeszedł już do historii, bo w tamtym ustroju nie widziałem siebie w roli polityka.

 

Czyli Pana decyzja o poważnym zaangażowaniu się w politykę zrodziła się po reformie administracyjnej – 17 lat temu?

 

Dokładnie tak, ale wtedy poczułem też obowiązek, by coś dobrego dla mojej małej ojczyzny uczynić. Zrozumiałem również, że moje wieloletnie doświadczenie zawodowe oraz piastowane wcześniej kierownicze stanowiska mogą mi w tym pomóc i właściwie „zaowocować” w pracy na rzecz samorządu. Stąd moja decyzja o wkroczeniu na scenę polityczną.

 

Co nastąpiło dokładnie…

 

… w momencie, kiedy tworzyły się w Polsce powiaty, a zatem w 1998 roku, choć samorząd wojewódzki i powiatowy rozpoczęły działalność w 1999 r. Wystartowałem wówczas w wyborach do pierwszej kadencji i od razu dostałem się do rady powiatu, ale z tego względu, że od samego początku byłem członkiem zarządu, zająłem się tworzeniem zrębów powiatu strzeleckiego. Następnie zostałem zastępcą starosty, a od 2004 roku jestem starostą powiatu strzeleckiego. Jednak moja działalność polityczna nie była i nie jest wyłącznie związana ze starostowaniem. Otóż od samego początku mojej drogi politycznej funkcjonowałem również w zarządzie Związku Powiatów Polskich, gdzie byłem przewodniczącym komisji transportu, później wiceprzewodniczącym komisji rewizyjnej, a obecnie pełnię funkcję szefa komisji rewizyjnej.

 

No i zawsze był Pan związany z mniejszością niemiecką.

 

Oczywiście, nie mogło być inaczej i nie zmieni się to do końca moich dni! Jestem świadom swojej tożsamości, dumny z niej i życzę sobie, aby w ten sam sposób postępowała większość światłych ludzi wywodzących się z naszego środowiska, bo wzmocniłoby to siłę naszej organizacji i nie bylibyśmy utożsamiani z Kaffee und Kuchen, lecz z organizacją, która dysponuje znakomicie wykształconymi ludźmi, piastującymi wysokie stanowiska, którzy kreują rozwój i wizerunek regionu. Taka postawa zachęcałaby też do wstąpienia i działalności na rzecz mniejszości niemieckiej także tych najbardziej bojących się „wychylić”, a których też potrzebujemy, bo w wielu z nich drzemie olbrzymi potencjał intelektualny, tak potrzebny nam do dalszego rozwoju – dzisiaj i jutro.

 

Lata działalności politycznej Józefa Swaczyny to pasmo sukcesów. Ciekaw jestem, które z perspektywy czasu uważa Pan za największe swoje osiągnięcia, które do dzisiaj służą lokalnej społeczności.

 

Z chwilą kiedy zaczęliśmy w powiecie remontować i budować drogi za pieniądze powiatowe, a nie z dotacji, stałem się jednym z inicjatorów skierowania pytania do wszystkich starostów w Polsce – ile ze swojego budżetu przekazują pieniędzy na drogi w powiecie. Po otrzymaniu ponad 150 ankiet z całego kraju okazało się, że są to bardzo niewielkie środki. Pracując jednak w komisji transportu, drążyłem temat dalej i jak wszyscy wiemy – „urodziły się” z tego tzw. schetynówki, bardzo samorządowcom pomocne, a w powstaniu których mam chyba swój wkład.

 

Proszę przypomnieć jeszcze jakieś inne przykłady Pana politycznej skuteczności.

 

Bardzo cenię sobie fakt, że powiat strzelecki spośród wszystkich powiatów w województwie opolskim pozyskał na lata 2007–2013 najwięcej środków finansowych z Unii Europejskiej, bo był to duży trud i niemała sztuka. Zadowolony jestem również z faktu, że zdołałem zyskać zaufanie księdza biskupa Andrzeja Czai i zostałem prepozytem Bractwa św. Józefa, które ukierunkowane jest na rozwój i opiekę nad rodziną, tak potrzebną na Śląsku, bo wyjazdy zarobkowe spowodowały i wciąż jeszcze powodują, że wiele rodzin się rozsypuje, a najbardziej na tym procesie cierpią dzieci. Na to godzić się nie można i dlatego szefowanie takiemu bractwu uważam za duże wyróżnienie. W kategoriach sukcesu traktuję też to, że drugą kadencję jestem przewodniczącym Konwentu Starostów Województwa Opolskiego, co dowodzi tego, że moi koledzy starostowie oceniają mnie pozytywnie, a przez to ponownie obdarzyli mnie zaufaniem, powierzając mi szefowanie na kolejną kadencję. W tym miejscu należy podkreślić, że umiejętne zarządzanie Konwentem Starostów Województwa Opolskiego nie jest wcale łatwe. Trzeba bowiem umiejętnie godzić interesy polityczne, bo starostwie wywodzą się z różnych ugrupowań partyjnych. Skoro jednak obdarzono mnie tak dużą wiarą, to znaczy, że daję sobie z tym radę i należycie wykorzystuję swój wiek oraz doświadczenie w przekonywaniu ludzi do tego, że warto prowadzić politykę wspólnego mianownika, która skutecznie buduje nasze wspólne dobro.

 

Dlaczego Józef Swaczyna startuje na stanowisko senatora? Co na takim wyborze zyska powiat strzelecki, województwo opolskie i jego mieszkańcy?

 

Opolszczyzna zasłużyła na to, by z tej jej części, z której startuję, przedstawiciel mniejszości niemieckiej znalazł się w Senacie. Wierzę, że dzięki mojemu wieloletniemu doświadczeniu w pracy na rzecz samorządu mieszkańcy tych pięciu powiatów, w których będę ubiegał się o głosy, uwierzą we mnie, przede wszystkim dlatego, że jestem autentyczny, że jestem Ślązakiem o niemieckiej tożsamości,

 

Załóżmy wariant optymistyczny – Józef Swaczyna został senatorem. Co wówczas będzie dla niego priorytetem?

 

Oczywiście temat dróg lokalnych oraz wywołanie poważnej dyskusji na temat bolączek służby zdrowia w Polsce. Musimy sobie wreszcie szczerze powiedzieć, czy szpitali jest za dużo czy zbyt mało. Jeśli nie znajdziemy odpowiedzi, pozostaniemy w marazmie, udając, że jest dobrze – a nie jest! A zatem gdybym rzeczywiście został senatorem, będę koncentrował się na tych tematach oraz na budownictwie, bo na nich znam się najlepiej.

 

Ma Pan receptę, by uchronić polityków MN przed dopasowaniem się do niskiego poziomu, jaki reprezentuje wielu posłów innych partii, których decyzje w dużej części nie są podejmowane na podstawie wiedzy i potrzeb, lecz „pod publiczkę”.

 

Odpowiem słowami arcybiskupa Alfonsa Nossola: polityk startujący z ramienia mniejszości niemieckiej musi być podwójnie dobry, by mógł skutecznie mierzyć się z różnymi problemami i ludźmi. Doskonałym tego przykładem jest poseł Ryszard Galla, który udowodnił, że jeśli ktoś jest dobry, skuteczny i rzetelnie pracuje, to też pozytywnie jest oceniany i tak odbierany, zarówno w Sejmie, jak i w społeczeństwie woj. opolskiego. Należy też pamiętać o tym, że jesteśmy (MN) rdzennymi mieszkańcami tych ziem, jak nikt znamy tutejsze problemy i nie postępujemy jak inne partie polityczne, które przywożą tutaj swoich „spadochroniarzy” z Warszawy czy choćby z Wrocławia. Opolszczyzna nie zasłużyła na to, żeby rządzili nami obcy, bo nie jest krainą inwalidów politycznych i ma wielu własnych zdolnych polityków. Dlatego te ugrupowania, które prą do władzy w regionie opolskim i zwożą nam tutaj polityków z innych miast, umieszczając ich do tego na pierwszych miejscach swoich list, powinni się tego procederu wstydzić przed społecznością Opolszczyzny.

 

Józef Swaczyna po godzinach

 

Niemcy – Polska? Wygramy!

 

W najbliższy piątek piłkarska reprezentacja Niemiec w ramach eliminacji do Euro 2016 zmierzy się z Polską. Kto wygra?

 

Nie przyjmuję innej opcji – wygrają Niemcy, którym kibicuję z całego serca! Sądzę, że zwyciężą różnicą dwóch, trzech bramek i udowodnią, że porażka jesienią ubiegłego roku w Polsce była wyłącznie dziełem przypadku, potknięciem, odprężeniem się po mistrzostwach świata, zlekceważeniem rywala.

 

Co jest największym Pana hobby?

 

Sport i zgłębianie wiedzy historycznej, zwłaszcza tej lokalnej. W tym celu od kilku lat skupuję ciekawą literaturę, ale mam jej już tak dużo, że tak naprawdę będę mógł ją chyba dokładnie i w 100% przestudiować na emeryturze, choć… ze sporą jej częścią zapoznałem się podczas ostatniego urlopu.

 

Największe obecnie marzenie zawodowe?

 

Jeśli już podjąłem się startu o fotel senatora, to chciałbym do mety dobrnąć jako zwycięzca i żeby mi w tym wyścigu dopisało szczęście, a ludzie we mnie wierzyli i oddali na mnie głos.

 

 A prywatnie?

 

Mam wspaniałe, cudowne wnuki w wieku 4 i 9 lat, które dostarczają mi ogromnych pokładów endorfin i zawsze kiedy tylko do mnie przychodzą, mam poczucie szczęścia i tym samym chcę też je obdarzać. Dlatego pragnę w dobrym zdrowiu żyć jak najdłużej – i o to modlę się co dzień.

 

Jak postrzega Pan polską politykę?

 

Wszechobecne jest w niej kłamstwo, zakłamanie, fałsz, obłuda, nierespektowanie prawa, populizm. Co gorsza, nikogo z tego nikt nie rozlicza. Obserwując to z boku, czuję się zdegustowany. Wierzę jednak, że w polskiej polityce zapanuje kiedyś poprawność polityczna.

 

 Kto najbardziej w życiu Pana zawiódł?

 

Nie jestem pamiętliwy – takie mam usposobienie i choć zdarzało mi się, że gdzieś ktoś mi dokuczył, to już dawno zapomniałem i wybaczyłem mu. Wierzę bowiem w chrześcijańską maksymę, że ten, kto dziś krzywdzi, w końcu się nawróci i poprawi. Generalnie jednak w moim życiu w większości spotykałem ludzi w miarę prawych oraz dobrych i zasadniczo nie mam w tej kwestii powodów do narzekań.

 

 Jest Pan rozliczony z IPN-em?

 

Tak i to od wielu lat. Mam czyste papiery, ale czasami zastanawiam się, czy nie zerknąć do mojej teczki. Chyba jednak nie odważę się na ten krok, by na starość nie czuć się zawiedziony postępowaniem niektórych osób. Byłem i jestem człowiekiem otwartym, a więc jest możliwe, że ktoś kiedyś chciał to wykorzystać.

 

Czy jest coś, co zmieniłby Pan w swojej przeszłości?

 

Gdybym mógł od nowa przeżyć swoje życie, tobym się uczył, uczył i jeszcze raz uczył, bo obecnie warunki do edukowania się są nieporównywalnie lepsze niż w moich młodzieńczych czasach. To samo powtarzam swoim dzieciom i wnukom.

 

Co najbardziej podoba się Panu w kobietach, a co drażni?

 

Podobają mi się cechy, jakie charakteryzują moją żonę – troskliwość, zajmowanie się domem, dbałość o rodzinę, a drażni odwrotność tych cech.

 

Jakiej drużynie piłkarskiej w Bundeslidze kibicuje Józef Swaczyna?

 

Byłem, jestem i pozostanę wielkim fanem Bayernu München. Na mecze tej drużyny często jeżdżę, choć jest to dla mnie duży wysiłek. Podejmuję go jednak, bo emocje, jakich dostarczają mi spotkania Bundesligi z udziałem Bayernu, są tego warte. Ale zdarza mi się też jechać na inne spotkania Bundesligi, np. nie tak dawno byłem na wielkich derbach Zagłębia Ruhry, FC Schalke 04 – Borussia Dortmund – cudowne przeżycie!

 

Dziękuję za rozmowę.