Otwarcia ekspozycji dokonał sekretarz stanu Bawarii ds. socjalnych, Johannes Hintersberger, który zaprosił wszystkich do jej odwiedzenia. Foto: Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Bawarii

Każdy, kto jeszcze w tym roku pojedzie na urlop do Niemiec, powinien koniecznie włączyć do swojego programu wizytę w tzw. Witrynie Śląskiej (Schlesisches Schaufenster), której otwarcie miało miejsce pod koniec lipca w bawarskim mieście Straubing. Fakt powstania tego muzeum zarządzanego przez Ziomkostwo Ślązaków władze stowarzyszenia określają mianem „spełnienia się pewnego marzenia”.

 

Miasto Straubing, leżące w pobliżu granicy z Czechami, z pewnością nie zalicza się do metropolii Bawarii, mimo to jest chyba niewiele bardziej odpowiednich miejsc, które mogłyby być siedzibą nowego muzeum Śląska. Po długich poszukiwaniach lokalizacji wystawy poświęconej Śląskowi bawarskiemu oddziałowi Ziomkostwa Ślązaków nadarzyła się ostatecznie okazja, by umiejscowić je na drugim piętrze Zamku Książęcego w Straubing.

 

Podczas uroczystości otwarcia muzeum przewodniczący Ziomkostwa Ślązaków w Bawarii, Christian Kuznik, powiedział, że długo zastanawiano się nad zrealizowaniem przedsięwzięcia, dzięki któremu „okres rozkwitu Śląska nie zniknie ze świadomości dzisiejszego pokolenia”. Był zamysł zorganizowania izby regionalnej z oryginalnymi śląskimi artefaktami, które można byłoby wyeksponować w reprezentatywnym miejscu, a gdy rząd Bawarii w ramach rozmów dotyczących możliwości zrealizowania tego rodzaju projektu zadeklarował gotowość wsparcia inicjatywy pod względem logistycznym i finansowym, „spełniło się marzenie” Ziomkostwa. Pozyskanie eksponatów do nowego muzeum nie stanowi zdaniem Kuznika żadnego problemu, gdyż po opublikowaniu stosownej informacji otrzymano ich znacznie więcej, niż można pokazać na wystawie, w związku z czym będą prezentowane różne wystawy, a eksponaty będą często wymieniane.

 

Wprawdzie nie możemy liczyć na to, że zobaczymy w muzeum złoto czy cenną biżuterię, jednakże dla osób, które ofiarowały najróżniejsze przedmioty, miały one częstokroć nie mniejszą wartość. Eksponaty pochodzą głównie od wypędzonych, którzy opuszczając ojczyste strony, zabrali do Bawarii wszystko, co mogli unieść. Na wystawie znajdziemy więc m.in. walizki z odzieżą, sztućce, filiżanki, dokumenty, ale także na przykład oryginalne stroje śląskie, nieznane w żadnym innym regionie Niemiec. Tak wielka ilość przedmiotów nie jest w miejscowości Straubing dziełem przypadku, gdyż po wojnie schroniło się tam około 8 tys. Ślązaków, co z kolei sprawia, że tematyka głównej wystawy nie dotyczy wyłącznie Śląska, lecz także Ślązaków, którzy po wojnie pomagali odbudować Bawarię: – Chcieliśmy, aby nowa placówka zachowała ślady Ślązaków, którzy żyli i żyją w Bawarii – wyjaśnia Christian Kuznik.

 

Pod względem formy muzeum prezentuje się skromnie, a władze Ziomkostwa mają świadomość, że na zorganizowanie nowoczesnej placówki potrzeba dużo pieniędzy, aby zapewnić jej odpowiednią interaktywną oprawę, lecz najwidoczniej w Straubing nie jest to konieczne. Nie ma tu długich objaśnień, historia Śląska jest przedstawiona na niewielkich tablicach informacyjnych, a do wyobraźni zwiedzających trafia raczej zaprezentowany „bagaż uchodźców”, który pozwala uzmysłowić sobie rozmiary tragedii wypędzenia. Nie czyni to wystawy przygnębiającą, ostatnie pomieszczenie jest bowiem w całości poświęcone wspomnianemu wcześniej postępowi w Bawarii, do którego Ślązacy dołożyli swoją cegiełkę.

 

Wstęp do muzeum nie obciąży zbytnio niczyjej kieszeni, gdyż kosztuje on tylko 2,50 euro.

 

Łukasz Biły

 

***

Wer dieses Jahr noch Urlaub in Deutschland macht, sollte diesen Punkt unbedingt in sein Programm aufnehmen: Ende Juli wurde im bayrischen Straubing das sogenannte „Schlesische Schaufenster“ eröffnet. Das Museum, das von der Landsmannschaft Schlesien verwaltet wird, ist nach Angabe des Vereins „die Erfüllung eines Traums“.

 

Die Stadt Straubing, die in der Nähe zur tschechischen Grenze liegt, gehört sicherlich nicht zu den Metropolen Bayerns und dennoch gibt es wohl wenig mehr geeignete Orte für das neue schlesische Museum. Nach langer Suche nach einem Sitz für eine Ausstellung zum Thema Schlesien, ergab sich schließlich für den bayrischen Verband der Landsmannschaft Schlesien eine Gelegenheit, diese im zweiten Stock des Straubinger Herzogsschlosses unterzubringen.

 

Wie der Vorsitzende der Landsmannschaft Schlesien in Bayern Christian Kuznik bei der Eröffnung des Museums sagte, habe man lange über ein solches Unterfangen nachgedacht, damit „die Blüte Schlesiens aus dem Bewusstsein der heutigen Generation nicht verschwindet“. Ins Visier genommen wurde eine Heimatstube, mit originellen schlesischen Exponaten, die man an einem repräsentativen Ort ausstellen könnte. Als die Bayrische Staatsregierung sich im Rahmen der Gespräche über ein solches Projekt bereit erklärte, die Initiative logistisch und finanziell zu fördern, ging für die Landsmannschaft „ein Traum in Erfüllung“. Die Ausstellungsstücke seien für das neue Museum kein Problem, denn laut Kuznik bekam man, nachdem man die Suche öffentlich gab, viel mehr von ihnen, als man ausstellen könnte, deswegen werden auch verschiedene Ausstellungen präsentiert und die Exponate oft gewechselt.

 

Gold oder kostbarer Schmuck ist im Museum wohl kaum zu erwarten, doch für Personen, die derartige Gegenstände gespendet haben, hatten diese einen hohen ideellen Wert. Die Exponate kommen hauptsächlich von Vertriebenen, die alles, was sie tragen konnten, aus ihrer alten Heimat nach Bayern mitgenommen haben. So findet man im Schaufenster etwa Koffer mit Kleidung, Besteck, Tassen, Dokumente, aber auch zum Beispiel originale schlesische Trachten, die man so in keiner anderen Region Deutschlands kannte. Die Fülle an Gegenständen ist in der Ortschaft Straubing kein Zufall, da es mit rund 8000 Vertriebenen ein er der wichtigsten Zufluchtsorte nach dem Krieg für Schlesier war. Damit konzentriert sich die Hauptausstellung nicht nur auf Schlesien allgemein, sondern auch auf die Schlesier, die nach dem Krieg halfen Bayern mit aufzubauen: „Wir wollten mit der neuen Einrichtung Spuren hinterlassen von den Schlesiern, die in Bayern gelebt haben und leben“, erklärt Christian Kuznik.

 

Im Hinblick auf die Form des Museums zeigt sich die Landsmannschaft bescheiden und ist sich wohl bewusst, dass für eine moderne Einrichtung viel Geld gebraucht wird, um die entsprechende interaktive Form zu gewährleisten, doch dies brauche man in Straubing offenbar nicht. Die Geschichte Schlesiens wird hier statt langer Erklärungen nur auf kurzen Infotafeln gezeigt und der Betrachter fühlt sich eher durch das „Fluchtgepäck“ angesprochen und wird sich damit über die Tragödie der Vertreibung bewusst. Deprimierend ist die Ausstellung dadurch nicht, denn der letzte Raum ist vollkommen dem zuvor angesprochenem Fortschritt Bayerns, zu dem die Schlesier beigetragen haben, gewidmet.

 

Der Eintritt in das Museum wird wohl niemanden groß belasten, denn er beträgt nur 2,50 Euro.

 

Łukasz Biły