Podczas wymiany chodnika znaleziono 16 płyt nagrobnych. Foto: GFH.

Każdy, kto obejrzał film Władysława Pasikowskiego „Pokłosie”, zna historię żydowskich nagrobków, które bezczeszczono i używano nawet do budowy drogi. Jak się okazuje, podobne historie zdarzały się naprawdę i dotyczyły także niemieckich nagrobków. W Głogowie na Dolnym Śląsku przez lata nikt nie wiedział, że stąpano po nagrobkach niemieckich dzieci. Pasjonaci historii postanowili je teraz uratować.

 

O odkryciu zrobiło się głośno po tym, jak informację opublikowali członkowie Głogowskiego Forum Historycznego – internetowej platformy zrzeszającej miłośników lokalnej historii tamtego terenu. Członkowie poinformowali o znalezisku na osiedlu Słonecznym – jednej z popularniejszych dzielnic domków jednorodzinnych w tym niespełna 70-tysięcznym mieście. Na osiedlu znajdują się zarówno nowe, jak i stare domy, infrastruktura wokół nich pochodzi nawet z pierwszej połowy XX wieku.

 

Los nagrobków

 

Jak często bywa w przypadku tego typu odkryć, do znaleziska doszło przypadkiem. Właściciele jednego ze starszych domów osiedla postanowili wymienić służący im od lat chodnik. Po odwróceniu płyt, z których był zbudowany, ich oczom ukazały się napisy w języku niemieckim. – Chodnik był zbudowany z niemieckich płyt nagrobnych! – informują przedstawiciele GFH. –Osoba, która je znalazła, mieszka na osiedlu Słonecznym już od wielu lat. Najprawdopodobniej płyty pochodzą z dawnego cmentarza ewangelickiego w Głogowie. Wszystkie wykonane zostały w okresie wojennym i dotyczą dzieci (11 dziewczynek, 5 chłopców). Umierały one w latach 1939–1944.

 

Cmentarz ewangelicki, o którym mowa, znajdował się w Głogowie do 1945 roku. Urząd Miasta Głogowa informuje, że wraz z wysiedleniem ewangelickiej ludności z wtedy jeszcze niemieckiego Glogau nekropolia powoli zaczęła podupadać, jako że nie była pielęgnowana przez przybyłych polskich katolików. Teren z czasem przekształcono w park, lecz jak się dodatkowo dowiadujemy, używanie nagrobków w celach przemysłowych było procederem dość popularnym: – Płyty nagrobne posłużyły miejscowym kamieniarzom jako tworzywo na sprzedaż po zeszlifowaniu napisów niemieckich – czytamy w Systemie Informacji o Terenie, do którego odsyła urząd. Jak się jednak okazuje, nie wszystkie nagrobki potraktowano z precyzją. W przypadku tych znalezionych na osiedlu Słonecznym płyty po prostu zostały położone napisami w dół. Wydaje się także, że celowo zostały użyte do budowy chodnika, jako że chodziło o malutkie nagrobki dzieci, które imitowały swego rodzaju kostkę brukową.

 

Tajemnice, kamienie i pamięć

 

Poruszeni historią pasjonaci z GFH niemal natychmiast po otrzymaniu informacji próbowali prześledzić losy nagrobków: – Przeglądając książkę adresową z 1936 roku, nie znaleziono w ośmiu przypadkach żadnego z podanych na nagrobkach nazwisk. Czyżby rodziny te przybyły do Głogowa, uciekając przed okropnościami wojny, a tu spotkała je tragedia śmierci dziecka? – zastanawiają się historycy. Nie wiadomo także, dlaczego napisów na nagrobkach nie zeszlifowano przed ich wykorzystaniem do budowy chodnika. Te w każdym razie chwytają za serce. Są bardzo dobrze zachowane, zawierają zdania takie jak te: „Tu leży nasza córeczka Anita Gelke”, „Nasze słoneczko Edith Schneider” i z pewnością nie zasługują na to, by stąpali po nich ludzie czy zwierzęta.

 

Co się stanie z płytami po przekazaniu ich przez znalazcę Głogowskiemu Forum Historycznemu? Przedstawiciele organizacji zastanawiają się nad urządzeniem lapidarium, lecz pomysł najwyraźniej nie wszystkim się podoba: – Kamień to nie jest mój przodek. Kamień jest tylko nośnikiem informacji na temat pochowanej w danym miejscu osoby. Ale w Polsce przez bezmyślność czci się dłużej kamienie niż pamięć o zmarłym – argumentuje pan Sławomir, lecz GFH odpowiada: – Jak by Pan się czuł, widząc nazwiska przodków, po których biegają dzieci czy pieski?

 

Obecnie nagrobki pozostają w posiadaniu GFH. O rozwoju sprawy będziemy informować na bieżąco.

 

Łukasz Biły