Es könnten noch einige Dutzend „Wolfskinder“ am Leben sein. Foto: Orianne W./Flickr.

Od jakiegoś czasu niemieccy robotnicy przymusowi mogą składać wniosek o zadośćuczynienie za pracę, którą wykonywali po drugiej wojnie światowej bez zapłaty i w związku ze swoją niemiecką narodowością. Teraz możliwość otrzymania odszkodowania mają uzyskać tak zwane „wilcze dzieci”. Podania mogą jednak być składane tylko do końca roku.

 

Refleksja na temat odszkodowań dla tak zwanych „wilczych dzieci” być może przyszła zbyt późno, gdyż wykorzystana zostanie dla nich zasada odszkodowania za pracę przymusową, jakie niemiecki rząd wypłaca od połowy 2016 roku. Zgodnie z tą zasadą, osobie, która ze względu na niemieckie pochodzenie musiała wykonywać pracę przymusową, przysługuje jednorazowe zadośćuczynienie w wysokości 2500 euro. Wnioski o jego przyznanie można składać jeszcze do końca 2017 roku. Najtrudniejszym do przezwyciężenia warunkiem otrzymania odszkodowania jest udokumentowanie pracy przymusowej. Głównie z tym aspektem zainteresowani mieli problem, ponieważ często w wyniku powojennej zawieruchy nie mogli przedstawić dowodu na swój los.

 

Kilka tysięcy dzieci

 

Jak podają środowiska związane z Ziomkostwem Prus Wschodnich, powołując się na pełnomocnika rządu niemieckiego ds. mniejszości Hartmuta Koschyka, procedura ta zostanie na kolejne cztery miesiące ułatwiona właśnie dla „wilczych dzieci”. „Wilcze dzieci” to potoczne określenie tych młodych Niemców, którzy urodzili się w Prusach Wschodnich (dzisiejsze Warmia i Mazury) i w wyniku drugiej wojny światowej stali się sierotami, tracąc oboje rodziców. Często też takie dzieci gubiły się i podczas kiedy rodzice uciekali na zachód przed Armią Czerwoną, one pozostawały w Prusach. Liczba takich przypadków określana jest na kilka tysięcy.

 

Niedawno niemiecki historyk Christopher Spatz przeprowadził badania, dzięki którym dowiódł, że spory procent „wilczych dzieci” musiał po wojnie wykonywać pracę przymusową. Spatz podkreśla, że dzieci te były wykorzystywane m.in. do przenoszenia ciał ofiar wojny, szabrowania domów, a także do pracy na roli. Korzystając z opinii historyka niemieckie Towarzystwo Narodów Zagrożonych (Gesellschaft für bedrohte Völker) zwróciło się do pełnomocnika Koschyka z zapytaniem o możliwość zadośćuczynienia dla „wilczych dzieci”. Pełnomocnik miał potwierdzić, że z uwagi na pracę, jaką wykonywały te dzieci, odszkodowania są możliwe w ramach zadośćuczynienia za pracę przymusową.

 

Łatwiejsza procedura

 

Czym więc odszkodowania dla sierot będą się różniły od tych dla pozostałych robotników przymusowych? Tym, że łatwiej można będzie je uzyskać. Christopher Spatz zaznacza, że po interwencji w przyjmującym wnioski Federalnym Urzędzie Administracyjnym (Bundesverwaltungsamt) urzędnicy przy rozpatrywaniu wniosków „wilczych dzieci” mają mieć szczególny wzgląd na to, że dzieciom z reguły nie wystawiano żadnych zaświadczeń o pracy. Ze względu na swój los, jako sieroty, nie mogły też pisać listów do rodzin ani – ze względu na młody wiek – nie prowadziły też pamiętników dokumentujących swój los. W przypadku tych wniosków ma więc wystarczyć zaledwie własnoręczny dokładny opis swojego losu, by uzyskać odszkodowanie.

 

„Wilczym dzieciom” pozostają zaledwie niespełna cztery miesiące na złożenie wniosku. Czy takowe wpłyną, nie jest pewne, również ze względu na to, że według szacunków przy życiu pozostało jeszcze tylko kilkadziesiąt osób.

 

Łukasz Biły

 

***

 

Seit einiger Zeit können ehemalige deutsche Zwangsarbeiter eine Wiedergutmachung für die Arbeit beantragen, die sie im Zweiten Weltkrieg ohne Bezahlung und wegen ihrer deutschen Nationalität verrichten mussten. Jetzt soll es auch für die so genannten „Wolfskinder” möglich werden, eine Entschädigung zu erhalten. Die Anträge können aber nur bis Ende dieses Jahres eingereicht werden.

 

Der Gedanke an Entschädigungen für die so genannten „Wolfskinder” kam womöglich zu spät, denn die Entschädigungen für Zwangsarbeit werden von der deutschen Bundesregierung erst seit Mitte 2016 gezahlt. Die gesetzliche Regel dazu lautet: Wer aufgrund seiner deutschen Herkunft Zwangsarbeit leisten musste, dem steht eine einmalige Wiedergutmachung in Höhe von 2.500 Euro zu. Diese kann noch bis Ende 2017 beantragt werde. Die schwierigste Voraussetzung dafür, die Entschädigung zu erhalten, ist es dabei, die geleistete Zwangsarbeit nachzuweisen. Vor allem damit hatten Betroffene ein Problem, die oft infolge der Nachkriegswirren keinen Nachweis für ihr Los erbringen konnten.

 

Einige tausend Kinder

 

Wie unterdessen aus Kreisen, die der Landsmannschaft Ostpreußen nahe stehen, unter Berufung auf den Bundesbeauftragten für nationale Minderheiten Hartmut Koschyk berichtet wurde, soll das Prozedere noch für weitere vier Monate für „Wolfskinder” erleichtert werden. „Wolfskinder” ist die umgangssprachliche Bezeichnung für jene jungen Deutschen, die in Ostpreußen (heute Ermland und Masuren) geboren wurden und infolge von Kriegshandlungen während des Zweiten Weltkriegs zu Waisenkindern wurden, indem sie beide Eltern verloren. Oft gingen diese Kinder auch verloren und während ihre Eltern vor der Roten Armee gen Westen flohen, blieben sie in Preußen zurück. Die Zahl solcher Fälle wird auf einige tausend beziffert.

Der deutsche Historiker Christopher Spatz hat kürzlich durch seine Nachforschungen bewiesen, dass zahlreiche „Wolfskinder” nach dem Krieg dann Zwangsarbeit leisten mussten. Die Kinder wurden, so Spatz, u.a. zwangsweise dazu benutzt, Leichen von Kriegsopfern zu tragen, Häuser auszuplündern sowie in der Landwirtschaft zu arbeiten. Anhand eines Gutachtens des Historikers wandte sich die deutsche Gesellschaft für bedrohte Völker an den Bundesbeauftragten Koschyk mit der Anfrage über eine mögliche Wiedergutmachung für „Wolfskinder”. Der Beauftragte soll bestätigt haben, dass in Anbetracht der Arbeit, die diese Kinder verrichteten, eine Entschädigung im Rahmen der gesetzlichen Wiedergutmachung für Zwangsarbeit möglich ist.

 

Einfachere Prozedur

 

Worin werden sich nun die Entschädigungen für „Wolfskinder“ von denen für die übrigen Zwangsarbeiter unterscheiden? Darin, dass es einfacher werden soll, sie zu erhalten. Christopher Spatz betont, dass nach seiner Intervention bei dem die Anträge entgegennehmenden Bundesverwaltungsamt die Beamten bei der Prüfung der Anträge von „Wolfskindern” ganz besonders in Betracht ziehen sollen, dass diesen Kindern normalerweise nie eine Arbeitsbescheinigung ausgestellt wurde. Aufgrund ihres Waisenschicksals konnten sie auch keine Briefe an Familienangehörige schreiben, noch führten sie – wegen ihres Kindesalters – ein Tagebuch, um ihr Los zu dokumentieren. Bei diesen Anträgen soll somit lediglich eine eigenhändige genaue Beschreibung des eigenen Schicksals genügen, um die Entschädigung zu erhalten.

 

Den „Wolfskindern” bleiben für die Antragstellung noch knapp vier Monate. Ob Anträge auch eingereicht werden, ist ungewiss, nicht zuletzt, weil Schätzungen zufolge nur noch einige Dutzend dieser Menschen am Leben sind.

 

Łukasz Biły