Vor Weihnachten entbrannte eine Diskussion um die Zukunft des Museums der schlesischen Aufstände auf dem St. Annaberg. Die Direktorin des Museums des Oppelner Schlesiens hatte nämlich die Arbeitsverträge mit den bisherigen Mitarbeitern der Annaberger Niederlassung gekündigt und das Museum wurde geschlossen. Kritiker meinen, dabei habe die Deutsche Minderheit ihre Finger im Spiel.

 

Das Museum befindet sich heute in einem Gebäude, das vor dem Krieg der polnischen Minderheit gehörte. Foto: Piotr1952 / fotopolska.eu

 

Das Museum, das sich seit 1964 auf dem St. Annaberg befindet und das die Volksabstimmung sowie die polnischen Aufstände der Jahr 1919 bis 1921 thematisiert, ist mittlerweile wieder geöffnet. Die Kontroversen um die vermeintliche Schließung hören aber nicht auf und immer wieder wird der deutschen Minderheit, als eine in der Region mitregierende Organisation, eine Mitverantwortung nachgesagt. So sagte der PiS-Abgeordnete Janusz Kowalski: “In dieser Sache muss man die Frage stellen, ob es hier nicht um eine Neuinterpretation der Geschichte der schlesischen Aufstände geht. Denn es ist kein Geheimnis, dass die in der Region mitregierende Deutsche Minderheit an so einer Neuinterpretation interessiert wäre. Ich hoffe, dass hinter dieser Entscheidung nicht der Wunsch steht, aus der Geschichte unserer Region das Gedenken an den großen Aufstand der Polen für das Polentum des Oppelner Schlesiens zu tilgen.”

 

 

Keine Politik

Gegen diese Unterstellung sprach sich eindeutig die Museumsdirektorin Prof. Monika Ożóg aus. “Das Museum hat eine eigene Rechtsform und meine Entscheidungen sind autonom und unabhängig vom Vorstand der Woiwodschaft oder der Regierungskoalition. Die Umstände der jetzigen Situation sind rein personell und haben zum Ziel, die Qualität des Museums auf dem St. Annaberg zu verbessern. Ich schließe nicht das Museum. Seit dem 2. Januar ist es wieder für Besucher geöffnet”, sagt Monika Ożóg gegenüber dem Wochenblatt.pl

 

Auch der Vorsitzende des Oppelner Sejmiks und zugleich Chef der deutschen Minderheit in der Region, Rafał Bartek, wehrt jede Einmischung seiner Organisation ab: “Ich persönlich erfuhr von den personellen Turbulenzen in dem Museum aus den Medien. Der Bereich Kultur wird von unserem Koalitionspartner beaufsichtigt und in diesem konkreten Fall, wie ich von Herrn Marschall Bula erfuhr, war es wohl eine direkte Entscheidung der Direktorin des Museums des Oppelner Schlesiens”.

 

 

Neues Konzept?

Die Kritik an der Entscheidung der Museumsdirektorin fällt womöglich so drastisch aus, weil sie gerade in die Zeit der 100. Jahrestage der drei sog. schlesischen Aufstände fällt. Vielleicht ist aber gerade das Jubiläum eine gute Möglichkeit, einen neuen Blick auf die Aufstände zu werfen, zumal, vor allem vonseiten der einheimischen oberschlesischen Bevölkerung, die Darstellung im Museum auf dem St. Annaberg als einseitig kritisiert wird. “Ich persönlich finde es schade, dass den personellen Veränderungen nicht eine neue Konzeption der zukünftigen Ausrichtung des Museums vorausging. Diese wäre aus meiner Sicht durchaus wünschenswert, weil unser Wissen über die Ereignisse vor 100 Jahren sich in den letzten Jahren, u. a. dank der Arbeit von Prof. Ryszard Kaczmarek von der Schlesischen Universität, vergrößert hat. Wir wissen auch, dass heutzutage die Museen anders arbeiten und wirken müssen, damit sie interessant bleiben für die Jugendlichen, für die diese Geschichte schon sehr, sehr weit entfernt ist”, meint Rafał Bartek.

Darauf angesprochen, zeigt sich auch Museumsdirektorin Ożóg offen: “Als Historikerin weiß ich, dass es bei jedem Konflikt immer mehrere Seiten gibt und wir sollten, ohne Propaganda zu betreiben, die Kultur und Geschichte aller zeigen, die in dieser Region gelebt haben. Unsere Woiwodschaft ist kulturell vielfältig und das zeichnet sie aus. Um aber die Ausstellung zu verändern, braucht es eines Dialog unter Historikern, der Ausarbeitung einer gemeinsamen Stellungnahme und natürlich finanzieller Mittel”.

 

 

Breitere Sicht

Dabei sollte, wie Rafał Bartek unterstreicht, die neue Konzeption die Geschichte der Plebiszitzeit und der Aufstände nicht nur im regionalen Kontext betrachten. “Vielleicht sollte dann auch nicht nur die polnische und die deutsche Perspektive der Ereignisse gezeigt werden, sondern auch die französische, britische, amerikanische oder italienische. Wenn man bedenkt, war das eine Zeit, in der sich all diese großen Mächte für Oberschlesien interessiert haben. Dabei ist uns die Wahrnehmung der Ereignisse von damals durch diese Länder kaum bekannt”, meint Rafał Bartek.

Es wird wohl allerdings noch viel Zeit vergehen, bis das Museum mit einer neuen Konzeption aufwartet. Nach der letzten Kritikwelle wegen personeller Entscheidungen wird sich die Museumsleitung wohl nicht so schnell wieder ins Kreuzfeuer der Kritik begeben wollen.

 

Rudolf Urban

 

 

Góra św. Anny: Kontrowersje wokół muzeum powstań

 

Nie ma planów likwidacji, ale też modernizacji

 

Przed świętami Bożego Narodzenia rozgorzała dyskusja wokół przyszłości Muzeum Powstań Śląskich na Górze św. Anny. Dyrektor Muzeum Śląska Opolskiego wypowiedziała mianowicie umowy o pracę dotychczasowym pracownikom annogórskiego oddziału, a muzeum zostało zamknięte. Krytycy twierdzą, że maczała w tym palce mniejszość niemiecka.

 

 

Muzeum, które mieści się na Górze św. Anny od 1964 roku i zajmuje się tematyką plebiscytu oraz powstań śląskich z lat 1919–1921, zostało w międzyczasie na powrót otwarte. Niemniej nie ustają kontrowersje wokół jego domniemanej likwidacji, a część odpowiedzialności za taki stan przypisuje się mniejszości niemieckiej, jako organizacji współrządzącej regionem. Poseł PiS Janusz Kowalski powiedział: –W tej kwestii trzeba sobie zadać pytanie, czy nie chodzi tu o reinterpretację dziejów powstań śląskich. Nie jest bowiem tajemnicą, że współrządząca regionem mniejszość niemiecka byłaby zainteresowana taką reinterpretacją. Mam nadzieję, że podłożem podjętej decyzji nie jest chęć wymazania z historii naszego regionu pamięci o wielkim powstaniu Polaków za polskość Śląska Opolskiego.

 

 

Żadnej polityki

Dyrektor muzeum prof. Monika Ożóg wypowiedziała się jednoznacznie przeciwko tej insynuacji: – Muzeum ma własną formę prawną, a moje decyzje są autonomiczne i niezależne od zarządu województwa czy koalicji rządzącej. Okoliczności towarzyszące obecnej sytuacji są wyłącznie natury kadrowej i mają na celu poprawę jakości funkcjonowania muzeum na Górze św. Anny. Ja muzeum nie likwiduję, a od 2 stycznia jest znów otwarte dla zwiedzających – mówi Monika Ożóg w rozmowie z „Wochenblatt.pl”

Także przewodniczący opolskiego sejmiku i zarazem szef mniejszości niemieckiej w regionie Rafał Bartek zaprzecza jakiejkolwiek ingerencji ze strony jego organizacji: – Osobiście o perturbacjach kadrowych w muzeum dowiedziałem się z mediów. W dziedzinie kultury nadzór sprawuje nasz koalicjant, a w tym konkretnym przypadku, jak się dowiedziałem od pana marszałka Buły, była to chyba bezpośrednia decyzja dyrektor Muzeum Śląska Opolskiego.

 

 

Nowa koncepcja?

Możliwe, że drastyczność krytyki wobec decyzji podjętej przez dyrektor muzeum wynika z faktu, iż zbiega się ona akurat z rocznicami stulecia trzech tzw. powstań śląskich. Być może jednak to właśnie jubileusz powstań jest dobrą okazją, by na nowo się im przyjrzeć, zwłaszcza że sposób ich prezentacji w muzeum na Górze św. Anny krytykują jako jednostronny przede wszystkim rdzenni mieszkańcy Górnego Śląska. – Uważam, że to szkoda, iż dokonanych zmian personalnych nie poprzedziło opracowanie nowej koncepcji dotyczącej przyszłego kierunku działalności muzeum. Z mojego punktu widzenia byłaby ona jak najbardziej pożądana, ponieważ nasza wiedza o wydarzeniach, jakie rozegrały się przed stu laty, uległa w ostatnich latach powiększeniu, m.in. dzięki pracom prof. Ryszarda Kaczmarka z Uniwersytetu Śląskiego. Wiemy też, że w dzisiejszych czasach muzea muszą inaczej pracować i działać, aby zachować atrakcyjność w oczach młodzieży, dla której ta historia jest już bardzo odległa – twierdzi Rafał Bartek.
Również dyrektor muzeum Monika Ożóg, zapytana na ten temat, odpowiada otwarcie: – Jako historyk wiem, że w każdym konflikcie jest więcej stron i powinniśmy, nie uprawiając propagandy, ukazać kulturę i historię wszystkich, którzy żyli w naszym regionie. Nasze województwo jest różnorodne kulturowo i to je wyróżnia. Aby jednak zmienić treść wystawy, potrzebna będzie dyskusja w gronie historyków, wypracowanie wspólnego stanowiska, no i oczywiście środki finansowe.

 

 

Szersze spojrzenie

Jednocześnie, jak podkreśla Rafał Bartek, nowa koncepcja powinna rozpatrywać historię okresu plebiscytowego i powstań nie tylko w kontekście regionalnym. – Poza tym być może należałoby ukazać nie tylko polską i niemiecką perspektywę wydarzeń, lecz także francuską, brytyjską, amerykańską czy włoską, biorąc pod uwagę, że był to okres, kiedy Górnym Śląskiem interesowały się wszystkie wymienione mocarstwa. Bo trzeba przyznać, że niewiele wiemy o percepcji ówczesnych wydarzeń przez te kraje – uważa Rafał Bartek.

Zapewne minie jednak jeszcze dużo czasu, zanim muzeum pochwali się nową koncepcją, bo po ostatniej fali krytyki z powodu decyzji kadrowych władze placówki chyba niezbyt prędko zechcą ponownie znaleźć się pod ostrzałem opinii publicznej.

 

Rudolf Urban