Wiązanki kwiatów rzucane z nadbrzeża podczas obchodów tragedii w 2018 r.
Fot.: L. Kryszałowicz

Tragedia „Titanica” przy tej katastrofie wydaje się mała, ale wiedzą o niej wszyscy. Tragedia „Wilhelma Gustloffa” była największą katastrofą morską w dziejach ludzkości, ale pamiętają o niej tylko nad Bałtykiem i w Prusach.

 

Zatopienie „Wilhelma Gustloffa” to największa katastrofa morska w historii ludzkości. Liczba ofiar jest podawana z rozbieżnościami, od ok. 6600 osób do nawet 9000. Uratowano 1215 osób. Jedną z nich była Łucja Bagińska, zmarła przed kilku laty członki Związku Mniejszości Niemieckiej w Gdańsku.

 

W styczniu 1945 r. wojna zawitała do Prus Wschodnich. Przerażone i przemarznięte kolumny uciekinierów sunęły na zachód w stronę portów nad Bałtykiem. Pierwszą ofiarę życia Wschodnioprusacy złożyli na Zalewie Wiślanym. Gdy znajdowali się na lodzie, sowieckie samoloty urządzały na nich polowania. Ludzie ginęli od kul i bomb, inni tonęli w lodowatej wodzie, gdyż lód podziurawiony bombami łamał się pod nimi.

 

W styczniu 1945 r. w Gdańsku i Gdyni koczowało kilkadziesiąt tysięcy uciekinierów z Prus Wschodnich i stale przybywali nowi. 30 stycznia o godz. 12.25 marynarze podnieśli trap i „Wilhelm Gustloff” odbił od gdyńskiego nabrzeża. W tym czasie na południowym Bałtyku na patrolu bojowym znajdował się rosyjski okręt podwodny S-13. Jego dowódca, kpt. Aleksandr Marinesko, szukał okazji do wykazania się ze względu na wcześniejsze naruszenia dyscypliny wojskowej. Ogromny „Gustloff” był łatwym celem. Ok. godziny 21.15, mniej więcej na wysokości Łeby, S-13 odpalił torpedy. Trzy z nich ugodziły cel. Na statku wybuchła panika. O godzinie 22.18 kadłub pogrążył się w Bałtyku. Przy temperaturze powietrza –18°C i wody 1–2 °C ludzie umierali po kilku minutach.

 

Drugi dramat rozegrał się 10 lutego. S-13 dowodzony przez kpt. Marinesko zatopił „Von Steubena” – inny statek z rannymi żołnierzami niemieckimi i uciekinierami z Prus Wschodnich i Pomorza. Zginęło ok. 3000–4500 osób. 16 kwietnia 1945 r. rosyjski podwodny stawiacz min L-3 zatopił transportowiec „Goya”. W lodowatej wodzie zginęło 6000 ludzi.

 

W 1994 r. Polska uznała „Gustloffa” za mogiłę wojenną. W związku z tym nurkowanie na wrak i w promieniu 500 m od niego jest zakazane. Od 1997 r. Związek Mniejszości Niemieckiej w Gdańsku oraz Związek Ludności Pochodzenia Niemieckiego w Gdyni organizują rocznicowe uroczystości w Gdyni. W 2010 r. odsłonięto tablicę upamiętniającą ofiary tego rejsu.

 

Tegoroczne uroczystości upamiętniające tragedię „Wilhelma Gustloffa”, „Steubena” i „Goi” odbędą się 6 kwietnia, jak zawsze w kościele morskim w Gdyni. Udział weźmie biskup ewangelicki z Sopotu, konsul generalny RFN w Gdańsku, delegacje mniejszości niemieckiej z Prus Wschodnich, Zachodnich i Pomorza, goście z Niemiec, Opola, Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Niemieckiej, władze samorządowe oraz mieszkańcy Trójmiasta. Po mszy św. złożymy kwiaty pod tablicą pamiątkową w kościele. Dalsze uroczystości przewidziane są nad morzem. Wrzucimy wieńce i wiązanki kwiatów do morza, zapalimy znicze na nabrzeżu, odmówimy modlitwę za zmarłych i zaśpiewamy pieśń „Wahre Freundschaft” – zapowiada Benedykt Reszka, przewodniczący Związku Ludności Pochodzenia Niemieckiego w Gdyni.

 

Dzień wcześniej, tj. 5 kwietnia, odbędzie się sympozjum historyczne z udziałem historyków Landesgruppe Thüringen Wspólnoty Zachodniopruskiej.

 

Lech Kryszałowicz