Z dr Claudią Lücking-Michel, posłanką do Bundestagu z okręgu wyborczego Bonn, o jej pierwszej wizycie na Śląsku rozmawia Rudolf Urban.

 

Pozwoli Pani, że zadam otwarcie proste pytanie, czy Pani wizyta w regionie opolskim na kilka tygodni przed wyborami do Bundestagu ma cel informacyjny, czy też jest jednak częścią wyborczego tournée?

 

Swoją wizytą chciałabym oczywiście połączyć jedno z drugim, aczkolwiek w pierwszej kolejności chodzi o możliwość poznania regionu i jego mieszkańców. Tego rodzaju wyjazdy informacyjne mają dla mnie osobiste znaczenie, ponieważ w swoim okręgu wyborczym Bonn mam bardzo dużo do czynienia z żyjącymi tam Ślązakami i regularnie odwiedzam Dom Śląski w Königswinter. Ja sama jednak nigdy nie byłam na Śląsku, a taka sugestia powtarzała się kilkakrotnie ze strony Ślązaków, w związku z czym jestem teraz tutaj, a towarzyszy mi Stephan Rauhut, przewodniczący Ziomkostwa Ślązaków.

 

A czy to pomoże w kampanii wyborczej? Byłoby oczywiście dobrze, gdyby tak się stało, i jest dla mnie ważne, by powiedzieć tutejszym mieszkańcom, którzy zdecydują się na udział w wyborach do Bundestagu, że te wybory są nie bez znaczenia również dla nich, a ich głosy złożą się na wyborczy wynik. Jeśli zagłosują na CDU, to będzie dobrze, a jeszcze lepiej, jeśli będzie to oddział CDU w Bonn (śmieje się). No, ale to już są takie dywagacje, a nie przewodnia idea, która powiodła mnie do Opola.

 

Tu, w Opolu, spotkała się Pani zarówno z przedstawicielami mniejszości niemieckiej, jak i z prezydentem miasta Opola oraz biskupem diecezji opolskiej. Tematów do rozmowy nie zabrakło też w trakcie wizyty w kole terenowym DFK w Kamieniu Śląskim.

 

Opole, które jest notabene partnerskim miastem Bonn, z racji czego istnieją liczne kontakty obejmujące cały tutejszy region, było faktycznie trafionym pomysłem, czego najlepszym dowodem jest moje spotkanie w Kamieniu Śląskim z paniami z miejscowego koła DFK, które też pielęgnuje długoletnie kontakty z oddziałem Ziomkostwa w Bonn. Natomiast oficjalne rozmowy z mniejszością, prezydentem miasta, biskupem są wprawdzie ważne, gdyż otwierają oczy na zagadnienia w skali makro, jednakże spotkania na poziomie lokalnym są czymś, co uzmysławia, gdzie toczy się życie i jakie są konkretne oczekiwania ludzi.

 

Korzystając z okazji, wspomnę, że odwiedziłam też jedną ze szkół stowarzyszenia Pro Liberis i muszę powiedzieć, że jestem naprawdę zachwycona zaangażowaniem tej organizacji w realizowaną koncepcję edukacyjną, bardzo oryginalną i przyszłościową nie tylko z punktu widzenia nauczania języka niemieckiego, lecz także generalnie ze względu na metody edukacji.

 

Co oprócz wizyty w szkole wyniosła Pani z licznych spotkań w regionie?

 

Z perspektywy swojej działalności politycznej wyniosłam przede wszystkim to, że dla przedstawicieli mniejszości niemieckiej z tutejszego regionu ogromnie ważne jest posiadanie dobrej reprezentacji w Bundestagu, która będzie bronić jej interesów. Najlepiej oczywiście byłoby, gdyby byli to ludzie mający osobiste związki z regionem, ale w ostatecznym rozrachunku powinni to być przede wszystkim ludzie, którzy wiedzą, o czym mówią. Nie mogę o sobie powiedzieć, żebym była największym ekspertem w tej dziedzinie, ale rozmowy, jakie tutaj odbyłam, dały mi dodatkową motywację do tego, by nie zapominać o sprawach tutejszych mieszkańców i mieć je na względzie. To bezsprzecznie stąd wyniosłam.

 

Inną rzeczą, którą sobie wyraźnie uzmysłowiłam, a która pobrzmiewała w trakcie wielu rozmów, jest kwestia prawa wyborczego dla Niemców żyjących poza granicami RFN, którą musimy uporządkować. Nie jest bynajmniej optymalnym rozwiązaniem, że przy składaniu wniosku aż tyle korespondencji jest wysyłane w tę i z powrotem pocztą. Trud, jaki będąc Niemcem mającym stałe miejsce zamieszkania za granicą, trzeba sobie zadać, by móc wziąć udział w wyborach, jest niewspółmiernie duży i będę zabiegała o to, żebyśmy na dłuższą metę inaczej tę kwestię uregulowali, podobnie jak często poruszaną w rozmowach możliwość oddawania głosów w konsulacie.

 

Pani pierwszy wyjazd na Śląsk dobiegł końca. Jak się tu Pani czuła?

 

Bardzo mi się tutaj podoba, tutejsi mieszkańcy są bardzo gościnni i mili. Byłam szczerze zaskoczona wokalnym powitaniem, jakie zgotowały mi w kole DFK w Kamieniu Śląskim panie z tutejszego chóru, a także wspaniałymi rozmowami.

 

Jak już powiedziałam, dzięki Ziomkostwu Ślązaków czuję, że coś mnie z tym regionem łączy, ale jest jeszcze inny powód. Jako że jestem teologiem i zaangażowaną katoliczką – jestem też bowiem wiceprzewodnicząca Centralnego Komitetu Katolików w Niemczech, już wcześniej miałam powiązania ze Śląskiem poprzez Kościół. Stąd znam np. ks. arcybiskupa Alfonsa Nossola, wiem, czego dokonał w życiu i jakie znaczenie ma jego postać dla regionu. Jest to więc coś, co przybliża mi region i jego mieszkańców jako całość.

 

***

 

Mit der Bundestagsabgeordneten aus dem Wahlkries Bonn Dr. Claudia Lücking-Michel sprach Rudolf Urban über ihren ersten Besuch in Schlesien.

 

Sie erlauben die einfache Frage gerade heraus: Ist Ihr Besuch in der Oppelner Region einige Wochen vor der Bundestagswahl eine Informationsfahrt oder doch Wahlkampftour?

 

Mit dem Besuch möchte ich natürlich beides verbinden, obwohl es in erster Linie darum geht, die Region und die Menschen kennenzulernen. So eine Infotour ist für mich persönlich wichtig, weil ich in meinem Wahlkreis Bonn sehr viel mit den dort lebenden Schlesiern zu tun habe und auch immer wieder das Haus Schlesien in Königswinter besuche. Selbst war ich aber noch nie in Schlesien, was mir seitens der Schlesier aber immer wieder nahegelegt wurde, weshalb ich nun also zusammen mit Stephan Rauhut, dem Bundesvorsitzenden der Landsmannschaft Schlesien, hier bin.

 

Ob das nun dem Wahlkampf hilft? Ja, es wäre natürlich gut und es ist mir wichtig den Menschen hier, die sich für die Teilnahme an der Bundestagswahl entscheiden, zu sagen, dass diese Wahl auch ein Thema für sie ist und somit auch ihre Stimme mitentscheidet. Wenn sie dann die CDU wählen ist es gut, besser noch, wenn es die CDU in Bonn ist (lacht). Aber das ist fast schon um die Ecke gedacht und nicht der Grundgedanke für meine Reise nach Oppeln.

 

Sie haben sich hier in Oppeln sowohl mit Vertretern der Deutschen Minderheit, als auch mit dem Oppelner Stadtpräsidenten und dem Oppelner Bischof getroffen. Gesprächsstoff gab es aber auch bei einem Besuch in der DFK-Ortsgruppe Groß Stein. 

 

Oppeln war tatsächlich naheliegend, weil es die Partnerstadt von Bonn ist und es viele Beziehungen gibt auch hier in die gesamte Region. Der beste Beweis ist mein Treffen in Groß Stein mit den Damen vom DFK, der ja auch auf jahrelange Kontakte zu der Landsmannschaft in Bonn zurückblickt. Die offiziellen Gespräche mit der Minderheit, dem Stadtpräsidenten, dem Bischof sind zwar wichtig und es werden einem auch die Augen für die großen Themen geöffnet, aber an der Basis mitzusitzen ist etwas, was deutlich macht, wo das Leben ist und wie da die konkreten Erwartungen sind.

 

Übrigens habe ich auch eine Schule des Vereins Pro Liberis Silesiae besucht und muss wirklich sagen, dass ich begeistert bin von dem Engagement der Menschen für ihr Schulkonzept, das nicht nur der deutschen Sprache sondern generell der Bildung einen anderen, zukunftsorientieren Blick gibt.

 

Was nehmen sie neben dem Besuch in der Schule für sich mit aus den vielen Treffen in der Region?

 

Für die politische Tätigkeit nehme ich vor allem mit, wie wichtig es für die Vertreter der deutschen Minderheit hier in der Region ist, eine gute Vertretung im Bundestag zu haben, damit ihre Anliegen und Interessen gewahrt werden. Am besten natürlich von Menschen, die persönliche Bezüge zu der Region hier haben. Aber es geht ja vor allem darum, dass es am Ende Menschen sind, die wissen, worüber sie sprechen. Ich kann nun von mir nicht sagen, dass ich die große Expertin auf diesem Gebiet bin, aber durch die Gespräche hier habe ich die zusätzliche Motivation, die Anliegen der Menschen hier nicht zu vergessen und sie im Blick zu behalten. Das nehme ich auf jeden Fall mit.

 

Das andere ist, was mir sehr deutlich wurde und aus vielen Gesprächen herausklang, das Wahlrecht für die Auslandsdeutschen, das wir neuordnen müssen. Es ist alles andere als optimal, dass bei der Antragstellung so viel hin und her per Post geschickt wird. Der Aufwand, den man als Deutscher mit festem Wohnsitz im Ausland betreiben muss, um an der Wahl teilnehmen zu können, ist nicht angemessen und ich werde mich dafür einsetzen, dass wir dies auf Dauer anders regeln, ähnlich wie die bei den Gesprächen oft angesprochene Möglichkeit im Konsulat wählen zu können.

 

Ihre erste Fahrt nach Schlesien ist nun also absolviert. Wie haben Sie sich hier gefühlt?

 

Es gefällt mir sehr, die Menschen hier sind sehr gastfreundlich und liebenswürdig. Ich war ehrlich überrascht von der gesanglichen Begrüßung im DFK in Groß Stein durch einige Damen aus dem hiesigen Chor und die wunderbaren Gespräche.

 

Wie ich ja schon gesagt habe, fühle ich durch die Landsmannschaft Schlesien eine Verbindung hierher, es gibt aber auch noch einen anderen Grund. Als Theologin und engagierte Katholikin – denn ich bin auch Vizepräsidentin des Zentralkomitees der deutschen Katholiken –  hatte ich auch schon vorher durch die Kirche Verbindungen nach Schlesien. Von daher kenne ich z.B. Erzbischof Alfons Nossol, weiß um sein Lebenswerk und seine Bedeutung für die Region. Das ist also etwas, das für mich die Menschen und die Region als ganzes näher bringt.