Waldemar Gielzok w rozmowie podczas wręczenia mu nominacji.
Foto: IPN

Waldemar Gielzok na co dzień jest przewodniczącym Niemieckiego Towarzystwa Oświatowego. Od końca marca pełni jednak niecodzienną rolę: jest członkiem Komitetu Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa. Co ważniejsze, należy do Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. O znaczeniu jego członkostwa także dla mniejszości niemieckiej rozmawiał z nim Łukasz Biły.

Panie Gielzok, jak doszło do Pana nominacji na członka Komitetu?

W minionym roku zmieniono ustawę o Instytucie Pamięci Narodowej (IPN). Nowa ustawa stanowi, że do realizacji zadań IPN powołuje się przy każdym oddziale komitet ochrony pamięci walki i męczeństwa. Województwo opolskie znajduje się na terenie działań wrocławskiego oddziału IPN. Nowo powołany dyrektor oddziału we Wrocławiu ogłosił jeszcze latem zeszłego roku nabór kandydatów na członków. W tej sprawie spotkałem się z Rafałem Bartkiem i omówiliśmy możliwości reprezentacji mniejszości w tym ważnym gremium kształtującym politykę pamięci. Obaj byliśmy zgodni, że warto skorzystać z możliwości, jaką daje znowelizowana ustawa. Moja kandydatura została zgłoszona i przyjęta.

 

Jaka będzie Pana rola w komitecie?

Na samym początku będę musiał się wiele uczyć i poznać tryb pracy komitetu. W skład komitetu wchodzi wiele osób zasłużonych, naukowców, działaczy społecznych z wieloletnim doświadczeniem. Jestem wprawdzie jednym z 19 członków komitetu, ale widzę swoją rolę w zaznaczaniu stanowiska mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce i przypominaniu, że Polska była kiedyś państwem wielonarodowym oraz że obecnie obywatelami polskimi są również przedstawiciele mniejszości.

 

Nominacja dla członka mniejszości niemieckiej na członka organizacji, która ma zbrodnię przeciwko narodowi polskiemu w nazwie, jest – można powiedzieć – „ciekawa”.

 

Poniekąd ma pan rację. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na pewien fakt, który często tracimy z oczu, bo pojęcie narodu zwykle zawężamy do kategorii etnicznych i błędnie utożsamiamy naród z rasą. W preambule do konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej napisano: „my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej”. Z tego jasno wynika, że częścią narodu polskiego są również obywatele polscy, którzy należą do mniejszości narodowych i etnicznych. W tym świetle staje się jasne, że zbrodnia na przedstawicielach mniejszości to zbrodnia na narodzie polskim. Z drugiej strony świadomość zbrodni nazistowskich jest ważnym elementem tożsamości niemieckiej i zobowiązaniem do walki z dyskryminacją na tle narodowościowym.

 

Czy jest jakieś zagadnienie historyczne, o zbadanie którego będzie Pan szczególnie zabiegał?

 

Tematów jest wiele. Często przechodzimy obok miejsc zbrodni, nawet o tym nie wiedząc. W Opolu taka grozę wzbudza we mnie miejsce, w którym było kiedyś „kino ogrodowe”, obecnie parking przy ulicy Kołłątaja. Już przy okazji budowy parkingu przed laty znaleziono tam liczne szczątki ludzkie. Rozstrzeliwano i chowano tam zwłoki ofiar katowanych nieopodal w siedzibie Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Opolu. Byli to na początku głównie Niemcy, Ślązacy, a później i Polacy. Chodzi o budynek przy ul. Krakowskiej 53. Często Polacy i Niemcy, ofiary tego systemu represji, leżeli obok siebie w grobach. W trakcie prac ekshumacyjnych na cmentarzu garnizonowym w Gdańsku obok szczątków Danuty Siedzikówny „Inki” odkryto również szczątki Niemców, ofiar cywilnych z Gdańska. W tym miejscu chciałbym prosić czytelników, młodzież i starszych, o zgłaszanie i dokumentowanie takich miejsc, bo świadkowie odchodzą…

 

Czy Pana zdaniem IPN dostatecznie zgłębia tematy Niemców w Polsce?

 

Nie można powiedzieć, że IPN nie zajmuje się tematem Niemców w Polsce. Nie mamy tyle czasu, aby wymienić wszystkie ważniejsze wydawnictwa i artykuły naukowe czy konferencje poświęcone tej problematyce. W problematyce śląskiej i niemieckiej przoduje katowicki oddział IPN. Również we wrocławskim oddziale IPN ukazało się kilka ciekawych prac na ten temat. Myślę jednak, że jest jeszcze wiele do zrobienia. Ubolewam, że brakuje mi prac dotyczących regionu województwa opolskiego. W pamięci świadków i w archiwach czeka na odkrycie jeszcze wiele tajemnic i ludzkich tragedii. Zachęcam również historyków i studentów do badania przeszłości tego regionu.

 


 

Waldemar Gielzok leitet im Alltag die Deutsche Bildungsgesellschaft. Seit Ende März hat er nun aber auch eine nicht alltägliche Rolle inne: Er ist Mitglied im „Komitee zum Schutz des Gedenkens an Kampf und Martyrium“. Wichtiger noch: In dessen Rahmen gehört er der Gruppe zur „Verfolgung von Verbrechen gegen das polnische Volk“ an. Über die Bedeutung seiner Mitgliedschaft auch für die deutsche Minderheit sprach mit ihm Łukasz Bily.

 

Herr Gielzok, wie kam es zu ihrer Ernennung zum Mitglied des Komitees?

Voriges Jahr wurde das Gesetz über das Institut für Nationales Gedenken (IPN) geändert. Das neue Gesetz besagt, dass zur Umsetzung der Aufgaben des IPN bei jeder Zweigstelle ein Komitee zum Schutz des Gedenkens an Kampf und Martyrium eingesetzt wird. Die Woiwodschaft Oppeln befindet sich im Wirkungsbereich der IPN-Zweigstelle Breslau. Der neu eingesetzte Breslauer Zweigstellenleiter hatte noch im Sommer letzten Jahres ein Aufnahmeverfahren für Kandidaten für eine Mitgliedsschaft ausgerufen. Ich traf mich dazu mit Rafał Bartek und wir erörterten die Möglichkeit einer Minderheitenvertretung in diesem erinnerungspolitischen Gestaltungsgremium. Wir waren uns beide einig, dass es sinnvoll ist, die sich aus dem novellierten Gesetz ergebende Möglichkeit zu nutzen. Meine Kandidatur wurde anschließend angemeldet und angenommen.

Was ist nun Ihre Rolle im Komitee?

Zuallererst muss ich vieles lernen und mich im Komitees einarbeiten. Dem Komitee gehören viele verdienstvolle Menschen, Wissenschaftler und gesellschaftliche Aktivisten mit langjähriger Erfahrung an. Ich bin zwar nur eines von 19 Mitgliedern des Komitees, aber ich sehe meine Rolle darin, die Standpunkte der nationalen und ethnischen Minderheiten in Polen hervorzuheben und daran zu erinnern, dass Polen einst ein multinationaler Staat war und dass gegenwärtig auch Minderheitenangehörige polnische Staatsbürger sind.

Die Ernennung eines Angehörigen der deutschen Minderheit zum Mitglied in einer Organisation, die in ihrem Namen „Verbrechen gegen das polnische Volk“ beinhaltet , ist – kann man sagen – interessant.

Ja, Sie haben gewissermaßen Recht. Ich möchte jedoch auf eine Tatsache hinweisen, die wir oft aus den Augen verlieren, indem wir den Volksbegriff normalerweise auf Ethnisches einengen und dabei Volk fälschlicherweise mit Rasse gleichsetzen. In der Präambel zur Verfassung der Republik Polen heißt es: „wir, das polnische Volk – alle Bürger der Republik”. Daraus folgt klar, dass auch polnische Staatsbürger, die einer nationalen oder ethnischen Minderheit angehören, ein Teil des polnischen Volkes sind. In diesem Licht wird klar, dass ein Verbrechen an Minderheitenangehörigen auch ein Verbrechen am polnischen Volk ist. Auf der anderen Seite ist das Wissen um die Nazi-Verbrechen ein wichtiger Bestandteil der deutschen Identität und eine Verpflichtung zum Kampf gegen nationale Diskriminierung.

Gibt es ein geschichtliches Thema, für dessen Erforschung Sie sich besonders einsetzen wollen?

Die Themen sind viele. Wir gehen oft an Orten des Verbrechens vorüber, sogar ohne es zu wissen. In Oppeln erfüllt mich immer wieder mit Grauen der Ort, wo es einst das „Kino Ogrodowe” gab. Heute gibt es dort einen Parkplatz an der ul. Kołłątaja. Bereits beim Bau des Parkplatzes vor Jahren wurden dort zahlreiche menschliche Überreste entdeckt. Man hatte dort Opfer von Folterungen im damals unweit befindlichen Woiwodschaftsamt für öffentliche Sicherheit erschossen und begraben. Es waren anfangs vor allem Deutsche und Schlesier, später aber auch Polen. Es handelt sich um das Gebäude an der ul. Krakowska 53. Oft lagen polnische und deutsche Opfer jenes Repressionssystems in Gräbern nebeneinander. So wurden bei Exhumierungen auf dem Garnisonsfriedhof in Danzig neben den Überresten von Danuta Siedzikówna (Deckname Inka) auch Überreste deutscher Zivilisten aus Danzig entdeckt. An dieser Stelle möchte ich Leser, Jugendliche und ältere Menschen darum bitten, solche Orte zu melden und zu dokumentieren. Denn die Zeitzeugen werden immer weniger…

Werden Themen der Deutschen in Polen vom IPN Ihrer Ansicht nach ausreichend behandelt und erforscht?

 

Man kann nicht sagen, dass das IPN sich nicht mit dem Thema der Deutschen in Polen auseinandersetzt. Wir haben hier nicht so viel Zeit, um alle wichtigeren wissenschaftlichen Veröffentlichungen und Beiträge sowie Konferenzen zu dieser Problematik zu nennen. Bei der schlesischen und deutschen Problematik ist das IPN Kattowitz führend. Auch beim Breslauer IPN sind einige aufschlussreiche Arbeiten zu dem Thema erschienen. Dennoch bleibt meiner Meinung nach noch viel zu tun. Mit Bedauern vermisse ich nicht zuletzt Arbeiten über die Oppelner Region. In Zeitzeugenerinnerungen und in Archiven warten noch viele Geheimnisse und menschliche Tragödien auf ihre Entdeckung. Ich würde mich daher freuen, wenn sich auch Historiker und Studenten der Erforschung der Geschichte dieser Region annehmen.