Wochenblatt – Gazeta Niemców w Rzeczypospolitej Polskiej

Wochenblatt – Gazeta Niemców w Rzeczypospolitej Polskiej

Wednesday, July 6, 2022

Norymberczyk na Warmii i Mazurach (część I)

Uwe Hahnkamp, nasz najważniejszy redaktor w Olsztynie, obchodzi w tym roku bardzo szczególny jubileusz. Od 20 lat mieszka bowiem w województwie warmińsko-mazurskim, choć urodził się w Norymberdze. W niniejszym wydaniu Wochenblatt.pl oraz dwóch następnych spojrzy dla nas wstecz i opowie o największych przygodach minionych 20 lat.

 

Miało to być krótkie doświadczenie zawodowe, a stało się skokiem w nowe życie. Początkowo planowano tylko rok, do dwóch lat, pracy na stanowisku asystenta ds. kultury Instytutu Stosunków Kulturalnych z Zagranicą (IfA) przy Związku Niemieckich Stowarzyszeń w byłych Prusach Wschodnich (VdGeO). Z roku do dwóch zrobiło się… 20 lat.

W ciągu ostatnich 20 lat oblicze Olsztyna oraz Warmii i Mazur zmieniło się zasadniczo, dlatego też nie jest łatwo, spacerując ulicami dzisiejszego Olsztyna czy przejeżdżając przez województwo warmińsko-mazurskie, przypomnieć sobie sytuację sprzed 20 lat, jesienią 2000 roku. Przypomnieć sobie na przykład, jak długa mogła być droga z dworca ulicą Dworcową do dawnego mieszkania służbowego z dużym plecakiem, małym plecakiem czy gitarą. Albo przypomnieć sobie, jak czasem było niewygodnie i jak dobrze trzeba było planować, nawet jako doświadczony podróżnik komunikacją miejską, aby dostać się gdziekolwiek w nowo powstałym województwie bez własnego pojazdu. I to bez telefonu komórkowego.

 

 

Pociągiem i z dużą dozą cierpliwości do Olsztyna

Bram Stoker w swojej powieści „Dracula” napisał na początku: „Im dalej na wschód, tym wolniejsze i mniej punktualne pociągi”. Tego wrażenia nie dało się wtedy uniknąć i czasem nie da się go uniknąć do dziś. Do Berlina i Poznania jechało się bardzo szybko, a nawet do punktu przesiadkowego w Inowrocławiu (Hohensalza) z jego wyjątkowo niezrozumiałymi komunikatami głośnikowymi. Jednakże przejazd pociągiem stamtąd przez Toruń, Iławę i Ostródę do Olsztyna wymagał od przemęczonego podróżnego resztek cierpliwości.

W Olsztynie droga prowadziła z kompleksu dworca głównego i autobusowego przez dziedziniec dworcowy obok czynnego jeszcze wtedy wieżowca hotelu „Gromada” do ulicy Kościuszki. Tam, w narożnym budynku nr 3, na parterze mieściło się biuro VdGeO. Niedługo później VdGeO przeniosło się na wyższe piętro, które niestety nie do końca odpowiadało przeważnie starszym gościom stowarzyszenia.

A jednak była to strategicznie dogodna lokalizacja na wypady w region i bez własnego samochodu. Czy to w starych, rozklekotanych autobusach, czy też po niewykorzystanych jeszcze wtedy drogach w kierunku Biskupca, Mrągowa i dalej do Węgorzewa. Albo pociągiem przez Korsze z konieczną jeszcze wtedy zmianą lokomotyw w kierunku Kętrzyna, Giżycka bądź Ełku, albo na północ i zachód do Morąga, Pasłęka i Elbląga czy Ostródy i Iławy… Często trzeba było wielu godzin, aby dotrzeć do ludzi, o których chodziło – członków mniejszości niemieckiej.

 

5. Jahrestag von „Saga“: der damals 34-Jährige Uwe Hahnkamp zusammen mit Danuta Niewęgłowska und Jadwiga Piluk

 

Znany wszystkim i nieznający prawie nikogo

W mojej pracy skupiałam się głównie na wspieraniu działalności kulturalnej. Oprócz tego pracowałem w miesięczniku „Mitteilungsblatt” oraz w utworzonym nieco później programie radiowym „Allensteiner Welle”. Pierwszym dużym wyzwaniem, niejako w spadku po pierwszej asystentce ds. kultury Elisabeth Kallenbach, były przygotowane już obchody 10-lecia stowarzyszeń niemieckich oraz pierwsza edycja festiwalu kulturalnego „Pod wspólnym niebem” organizowanego wspólnie z mniejszością ukraińską. Po moich występach i moderacji wszyscy goście znali mnie jako nowego asystenta ds. kultury. Ale w odwrotnym kierunku wyglądało to zupełnie inaczej, choć nie na długo.

Ważne było bowiem poznawanie wszystkich członków mniejszości niemieckiej na miejscu, w ich społecznościach – co niestety nie wszędzie w regionie było możliwe nawet w ciągu dwóch lat.

Jedną z moich pierwszych oficjalnych wizyt złożyłem w październiku 2000 roku w Bartoszycach, tuż przy granicy Polski z Obwodem Kaliningradzkim. Dziecięca grupa taneczna „Saga” działająca przy miejscowym Towarzystwie Mniejszości Niemieckiej zaprosiła na swoje piąte urodziny, z dziecięcym szampanem i żywą atmosferą – oraz z wielką prośbą od prowadzącej Danuty Niewęgłowskiej, która chciała zorganizować warsztaty taneczne dla swoich młodych tancerzy. Prośba ta przerodziła się ostatecznie w dwa długie weekendy dla dziecięcej grupy tanecznej „Saga” z Grzegorzem Swobodą ze Śląska, który do dziś jest związany z zespołem. Tak więc na „Saga” mogła się wspaniale rozwijać i z powodzeniem istnieje do dziś. A mała blond tancerka z tamtych czasów – córka Danuty, Dorota Cieklińska – dziś sama trenuje maluchy.

 

 

Wiele nowych planów i napięty harmonogram

Jak wiele można było czasem osiągnąć za niewielkie pieniądze z funduszy, które IfA udostępniała wówczas asystentom ds. kultury.

Za nami niezliczone kilometry i wiele innych projektów – bo stowarzyszenia mniejszości niemieckiej są w województwie warmińsko-mazurskim bardzo rozproszone, a pomysły ich członków wielorakie.

Ponadto już na samym początku udało się nawiązać kontakt z Instytutem Germanistyki nowo powstałego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Również tutaj proszono o współpracę i wsparcie.

Był to więc napięty harmonogram w ciągu tych dwóch intensywnych lat. Ale były też efekty synergii dzięki młodym studentom z mniejszości niemieckiej, więc już wtedy zaczęła powstawać sieć łącząca wiele różnych grup.

Ale to już inna historia…

Ciąg dalszy nastąpi – w kolejnych numerach ukażą się druga i trzecia część artykułu Uwe Hahnkampa „20 lat na Warmii i Mazurach”.

Tekst i zdjęcia: Uwe Hahnkamp

 

Show More